Ostra wyrypa; tatrzańskie 2000+.

Postanowiliśmy sprawdzić formę przed sierpniowym wyjazdem w Kaukaz. Tam się zadzieje. Czterotysięczniki to nie żarty! Testujemy kondycję, zdobywając podczas jednej wycieczki Rysy (2500 m npm) oraz Koprowy Wierch (2367 m npm). Obydwa szczyty lokują się w pierwszej dziesiątce szlakowych w Tatrach. Obiecujemy sobie też wiele po widokach.

⛰⛰⛰

W Strbskim Plesie czujemy się jak w domu – z parkingu błyskawicznie przechodzimy na szlak czerwony: oczywiście – magistrala tatrzańska. Docieramy nią do Popradskiego Plesa, brykając w bok, na niebieski. Podchodzimy leśną ścieżką, do rozstaju na wysokości 1620 m npm. Tutaj musi zapaść decyzja: wpierw Rysy czy Koprowy? Decydujemy się zaatakować wyższą górę. Napieramy wzdłuż malowniczego strumienia, z rzadka mijając turystów. Trafiają się też nosicze, transportujący towar do schroniska. Ci imponują wielkością niesionych ciężarów; posuwają się powoli, krok za krokiem.
Nad Żabie Stawy docieramy sprawnie, chłonąc estetykę krajobrazu, pierwotnego istnie. Skały i ziemia, woda i śnieg milcząco znoszą ludzkich intruzów. Czuję w tych ogromach mrożącą siłę. Pora jednak na skupienie, gdyż droga staje dęba.

Dochodzimy do sztucznych ułatwień. Ponieważ rzecz tyczy sytuacji potencjalnie niebezpiecznych, zastrzegam: to moje subiektywne odczucia. Zatem: słynne łańcuchy, drabinki i podesty nie sprawiły nam większych kłopotów. Sekcja jest krótka, ekspozycja nie za duża; przemknęliśmy. Dodajmy, że panowały dobre warunki. Urozmaiceniem dalszej wędrówki była łacha śniegu, miło chłodna i łatwa do pokonania. Gramolimy się do góry i wkraczamy do Wolnego Królestwa Rysów. Wokół najwyżej położonego schroniska w Tatrach spotykamy wesołe artefakty: przystanek autobusowy, rower, znak zakazu wstępu w szpilkach, błędnikową ławeczkę… Lecz wszystko bije na głowę wc nad przepaścią, do którego prowadzi szlak w kolorze, hm, brązowym. Korzystając, patrzymy na urwisko pod nogami. Gospodarze Chaty pod Rysami stworzyli niezwykłe miejsce – z humorem i rozmachem. Z tarasu co jakiś czas rozlegają się brawa – znak, że na miejsce dotarł kolejny nosicz z transportem.

Udajemy się w ku przełęczy Waga, po drodze trawersując jeszcze jedno pólko śnieżne. Kopuła szczytowa jest w wielu miejscach sypka, szlak gubi się w przedeptach, męcząc aż do końca. Sytuację ratują widoki. Wiadomo, widać kaaawał Tatr na wszystkie strony, ale ta lufa na wierzchołku… Zmarzły Staw zdaje się leżeć pionowo w dół. Na obydwu czubkach sporo ludzi, lecz cóż, każdy ma prawo, a wchodzą z dwóch stron. Rysy to dach Polski i najwyższy szlakowy szczyt Tatr.

⛰⛰⛰

Zejście na rozstaje przebiega sprawnie, a ciekawi nas, jak zniesiemy sytuację psychicznie. Pomyślcie, normalnie po tak solidnym wyrypie gna się na odpoczynek w dół, a tu trzeba jeszcze siedemset metrów się wywindować. Czem prędzej ruszamy na Koprowy. O dziwo, spotykamy chyba więcej turystów niż na Rysach! Stopniowo sytuacja się wyjaśnia: część ludzi dociera tylko na urokliwy mostek (1650m), mniej na widokową bulę (1800m), a niewielka grupa nad Hińczowe Stawy (1940m). Wyżej pnie się garstka. Na Koprową Przełęcz droga wiedzie ponownie niesmacznie sypkimi zakosami. Dolina u stóp łasi się, jeziora pięknieją, rekompensując gruz pod stopami. Na szczęście, za siodłem sytuacja poprawia się. Otrzymujemy trochę skakania po głazach, nieco grani, odrobinę skały. Trudności niewielkie, ekspozycja symboliczna. Na szczycie zastajemy kilka osób i oddajemy się błogościom krajobrazu. Koprowy stoi tuż za graniczną granią, oferując widok na polskie wierchy od tyłu. Szczególnie malowniczo prezentuje się Przełęcz pod Chłopkiem, na której wyraźnie widać sylwetki ludzi. Oddajmy też Słowacji, co górskie: z drugiej flanki Grań Baszt z Szatanem urokliwie domyka konterfekt Doliny Koprowej. Palce lizać, mówię Wam!

⛰⛰⛰

Złazimy sprawnie, trzeszcząc kolanami, zadowoleni. Piękno gór i zdobyte liczby, wbrew pozorom, tworzą mieszankę strawną i sycącą. Pokonaliśmy 32 kilometry, 2200 metrów w górę i dół; czas – 12,5 godziny. Jesteśmy na ten Kaukaz gotowi.

A smak Tatr zabieramy ze sobą, ale to już trzeba samemu przeżyć, nic tu najlepsze opisy nie pomogą. Trzeba tu przyjechać, czego i Wam życzymy.

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Ostra wyrypa; tatrzańskie 2000+.

  1. Tego co Wy na pewno nigdy nie osiagne, Jestescie Niesamowici. Kibicuje Wam bardzo, bo wiem co znaczy lazenie po tak wysokich Tatrach. Oby Kaukaz byl Wam przychylny!! Super pomysl. Z wielka niecierpliwoscia czekam na te relacje. O Taterkach czyta sie wspaniale! Gratuluje Wam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *