Nienudne suche bagno. Dźwięki z otchłani.

Mając w planie treningowym bieg spokojny, podejmujemy w niedzielę jedyną słuszną decyzję: wyjeżdżamy za miasto, w przyrodę. Wybór pada na wieliszewską trasę terenową na Uroczysku Bagno. Znamy piękno tych terenów oraz staranne przygotowanie ścieżek dla chcących aktywnie spędzać czas: rowerzystów, turystów, kijkarzy i ludu szurającego. Dwa rejony opisywaliśmy już na blogu. Zapraszamy w trzeci.

🍀🍀🍀

Samochodem można dojechać aż na parking w lesie, my jednak zostawiamy Hjundka przy stacji, rozpoczynając bieg wzdłuż malowniczych torów kolejowych. Znamy tereny chotomowskie po drugiej stronie, a wieliszewskie poznajemy. Po lewej ręce mijamy ślady fortu Janówek, a potem podziwiamy wiosnę. Na przemian ciągną się łąki, laski, pola, gaje. Trzeba szczerze zaznaczyć, iż wiosna jakoś nieśmiało wkracza. Rośliny niezbyt soczyście się zielenią, a ptaki notują spóźnienia: trochę zięb, trznadli i pierwiosnków, natomiast nie słychać świergotków i skowronków. Miłe tuptanie przerywają nam wiejskie hałasy, dobywające się jakby spod ziemii: szczekanie, rżenie, piłowanie, warkot…

-Pamiętasz, słyszeliśmy to biegając po tamtej stronie?

Pewnie, że pamiętam, bo domysłów było sporo. Okazuje się, że nie zgadliśmy wtedy.

Przejeżdża pociąg, a my docieramy do dzbana przy torach i sprawa jasna. To akustyczny system odstraszania dzikich zwierząt z drogi lokomotywy. Tuby wydające dźwięki wyrastają niczym grzyby wzdłuż nasypu. Kto zaskoczony, może się przestraszyć.

Docieramy do punktu początkowego oznakowanej trasy. Infrastruktura obejmuje ubity placyk na kilkanaście aut, wiatę, kosz i tablicę z mapą: w sam raz. Doceniając starania gminy Wieliszew, zagłębiamy się w las. Podążamy za znakami z ludzkiem biegającym; szlak cyklistów i nordic walking krzyżują się z naszym dosyć często. Dzisiaj jednak użytkowników jak na lekarstwo.

🍀🍀🍀

Wbiegamy do lasu, podążając komfortową, szeroką drogą. Bór sosnowy zieleni się górą, w koronach drzew, oraz na dole, mchami. Poza tym jest dość widny, bez poszycia. Rozglądamy się za tytułowym bagnem, lecz otacza nas suchość krajobrazu. Tak pozostaje już do końca, ni śladu mokradeł. Nazwa uroczyska musi pochodzić z dawnych lat.

Szlak oznakowano wzorowo, lecz nie obyło się bez niespodzianek. W pewnym momencie wybiegamy na otwartą przestrzeń, zabudowaną nowymi domami jednorodzinnymi. Podążamy wzdłuż szeregu, a tu nagle strzałka wskazuje kierunek wprost na ogródek jednej działki. Nie da rady się przedostać, bo barierki bok w bok połączone. Obiegamy cały ciąg budyneczków i docieramy na tę samą wysokość z drugiej strony. I wszystko jasne, tam nasz trakt ciągnie się dalej. Ogrodzenie przecina drogę jak nożem, jeszcze obok szlaban rdzewieje, niepotrzebny. Różnica dla całości ścieżki biegowej niewielka, dodać trzeba kilkaset metrów, dorysowując ze dwa markery. Jakby ktoś się tam wybierał, to osiedle nazywa się Leśny Jar: z lasu w lewo wzdłuż domków i ostatni obiegamy, podążając wzdłuż, powrotnie po drugiej stronie. Taka niespodzianka; deweloperka tuptaczom w poprzek.

Całość wycieczki oceniamy bardzo wysoko. Odwiedziliśmy piękny las, urozmaiconym szlakiem, na przyjemnym podłożu. Wysiłku też trzeba trochę włożyć, pokonując kilka wzgórków i odcinków piaszczystych. Zaletą terenu piszemy niewielką liczbę odwiedzających, co umożliwia kontakt z przyrodą.

🍀🍀🍀

Polecamy Uroczysko Bagno, biegiem i spacerem. Nawet bliskość kolei ma swój urok. I zawsze miło, kiedy mokradła ujdą na sucho. Wieliszew zaprasza.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

Więcej zdjęć na fb.

1 thought on “Nienudne suche bagno. Dźwięki z otchłani.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *