Biegacz pocovidowy. Co dalej, ludu tuptający namiętnie?

Obostrzenia znoszą stopniowo, niemniej – w piątek 15 maja nastąpił długo wyczekiwany krok. Otóż zniesiono przymus maseczkowania w otwartej przestrzeni, zdejmując, jak rzecz ujmują radykalni, a rządowi niechętni, społeczeństwu kaganiec. Ja tak mocno tego nie odnosiłem, mając na względzie osoby starsze i ich komfort, także psychiczny. Lecz zakrywanie buzi irytowało niewygodą, od kiedy buffów zakazali. Dobiegnięcie na stadion, do parku, lasu czy na wał, dusząc się pod maseczką, stanowiło sporą niewygodę. Stąd ucieszyło się serce moje i pułap komfortu mentalnego skoczył od razu o kilka punktów w górę. Wracamy do normalności, acz powoli.

🍀🍀🍀

Rusza coraz więcej imprez biegowych. Oficjalnie, formalnie i legalnie wolno już do 150 osób, a za dwa tygodnie nawet 250. Co za łaska – wreszcie, chciałoby się powiedzieć. Ja akurat znam organizatorów, którzy nawet w lockdown sobie radzili, lecz to już za nami. Teraz uważajmy, aby ze szczęścia nie zwariować. Trzeba planować starty spokojnie i konsekwentnie. Wybór jest duży, jak widać, wystarczy dać jakiejś branży wolność, a sama się odrodzi.

🍀🍀🍀

Niestety, z parkrunami sprawy się komplikują. Potrzeba nie tylko zniesienia obostrzeń, lecz i woli działania centrali polskiej, za pozwoleniem brytyjskiej. Już widać dużo przeszkód, prawda? Przy limicie 250 osób na bieg chciałoby się rzec: w czym problem? Sobotnie spotkania rzadko gromadzą setkę aktywnych, a ćwierć tysiąca to od jakiegoś wielkiego święta. Dodajmy, że parkruny uskutecznia się zwykle w parkach i lasach, które uchodzą za bezpieczny teren. Cóż, czekamy cierpliwie, piastując nieśmiałą nadzieję na wakacje. Chcemy biegać parkruny!

🍀🍀🍀

Czy ludzie mówiący: korzystajmy, bo przyjdą następne fale, to krakacze? Nie przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu. Wolę cieszyć się pozytywnymi rzeczami, a teraz wszystko zmierza ku lepszemu. Mam tylko nadzieję, że ten covid czegoś nas nauczył, choćby dbania o higienę. Historia magistra vitae.

Idę pobiegać, bez maseczki.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Biegacz pocovidowy. Co dalej, ludu tuptający namiętnie?

  1. Powiem szczerze, że przez ten caly okres pandemii, noszenie maseczki weszło mi już w krew i wciąż łapię się na jej noszeniu choć nie trzeba. W zimę to był duży plus bo było cieplej w twarz 😅 ale co jak co, też się cieszę że powoli wszystko zaczyna wracać do normalności 😌

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *