Deszcz pada, forma blada. Bieżnia ociąga się z oddawaniem formy.

Było burzowo i nieprzyjemnie.

Kiedy osiągamy wynik daleki od oczekiwań, zaczynamy poszukiwać przyczyn. Co zawiodło? Na ile zaważyły warunki, a ile nasza słabość? Po sobotnich zawodach biadam i ja. Forma niby nie najgorsza, a rezultat słaby. Na Hermesa! Czegoś brakuje…

🍀🍀🍀

Mitingi Warsaw Track Cup oferują amatorom możliwość sprawdzenia na dystansach od 1000 do 5000 metrów. Nieczęsto zdarza się okazja przebiegnięcia piątki na tartanie. Omawiane tutaj zawody przypadły na czas, kiedy moja forma powinna osiągnąć szczyt. Na obiekcie warszawskiego Orła stawiłem się pełen nadziei, mając w planie nawet atak na 17 minut. Niestety, wypadłem słabo: wynik 17:39 i fatalny rozkład tempa. Wykres prędkości zamieściłem w komentarzu na fb. Poczułem duże rozczarowanie i wręcz zniechęcenie. Wydawało mi się, że jestem dobrze przygotowany…

🍀🍀🍀

Czy mogę pocieszać się niekorzystnym wpływem warunków? Raczej nie. Podczas mojego startu temperatura była idealna, około 12°C; słońce za chmurami i niewielki wiatr. Owszem, na bieżni przeszkadzało kilka kałuż, ale czy jakoś mocno?
Istnieje też okoliczność, której nie sposób zdiagnozować: cztery dni wcześniej przyjąłem pierwszą dawkę szczepionki. Czułem się jednak dobrze.

Jeżeli wykluczymy czynniki zewnętrzne, mam problem. Dobrze przepracowałem długi okres przygotowawczy, dbam o regenerację i starannie przygotowuję się do startów. Przychodzi mi do głowy niewesoła myśl, że osiągnąłem kres możliwości na tym dystansie. Cóż, lata lecą. Nie rezygnuję jednak z marzeń. Będę próbował złamać te siedemnaście minut aż do pięćdziesiątki; daję sobie jeszcze trzy i pół roku. A przecież i ten sezon dopiero się zaczyna.

🍀🍀🍀

Warto znajdować pozytywy nawet w porażkach. Andrzej Ignatowicz, znakomity biegacz i triatlonista, już kilka lat temu powiedział mi: w naszym wieku każdy wynik poniżej osiemnastu na piątkę jest cenny… Ha, niechże tak będzie! Zdrowie dopisuje, mocny start w kolcach nie sprawia mi problemu – to też się liczy. I jeszcze jedno: takie zawody to też okazja do spotkania z życzliwymi, wspaniałymi ludźmi, od których jest się czego uczyć. Hart ducha i humor dopisuje biegaczom, a nie tylko mi poszło słabo. Dziękuję wszystkim za wspólne zawody.

A poza tym najważniejsze: nie było Agnieszki, dodającej zawsze ogromną ilość energii. Zatem nadzieja nie gaśnie.

🍀🍀🍀

Walczymy dalej, akceptując porażkę jako naukę. Będzie dobrze.

Ale wynik i tak gówniany.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Deszcz pada, forma blada. Bieżnia ociąga się z oddawaniem formy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *