Okres startowy.

Minęły piękne i ekscytujące tygodnie ciężkich przygotowań, czas zacząć nudny sezon startowy. Na to czekają biegacze z niepolitycznym zacięciem rywalizacji. Wygrywać – poprawiać – ustanawiać – rekordować – staje się hasłem najbliższego okresu. Jak wykorzystać go najlepiej? Spróbujmy wycisnąć z potencjału maksimum efektu, racjonalnie planując i wytrwale realizując. Odrobinę szaleństwa też w tym zmieścimy. Do czytaj dalej »

Nienudne suche bagno. Dźwięki z otchłani.

Mając w planie treningowym bieg spokojny, podejmujemy w niedzielę jedyną słuszną decyzję: wyjeżdżamy za miasto, w przyrodę. Wybór pada na wieliszewską trasę terenową na Uroczysku Bagno. Znamy piękno tych terenów oraz staranne przygotowanie ścieżek dla chcących aktywnie spędzać czas: rowerzystów, turystów, kijkarzy i ludu szurającego. Dwa rejony opisywaliśmy już na blogu. Zapraszamy w trzeci. 🍀🍀🍀 czytaj dalej »

Nudna piątka jednoszczytowa na szybko. Kąpiel w śniegu.

Mając do dyspozycji niewiele czasu – między śniadaniem, a meczem – wybieram trasę krótką, na górze pobliskiej. Ciecień leży pół godzinki od Krakowa, rzut kamieniem za Wieliczką. Pomyślcie, szczyt, do którego nie dojeżdża się nieśmiertelną Zakopianką! Przestało padać, a temperatura podskoczyła do 10°C w mieście; jakie warunki spotkam nieco wyżej? Niespodzianki zawsze dodają kolorytu wyprawom, czytaj dalej »

Astronomiczne bieganie.

Na szlaku moich biegowych peregrynacji górskich napotykam ciekawe miejsca i obiekty. Obserwatorium stanowi ciekawy cel wycieczki. Astronomię uważam za najważniejszą z nauk, skupiającą w sobie wszystkie inne. Kosmos fascynuje i kusi, czasem wręcz przeraża. Podziwiam ludzi, którzy fachowo go badają, trochę im zazdroszcząc. Nie przepuszczam okazji, aby choć trochę poznać ich pracę. Składa się zatem czytaj dalej »

Śniegiem biegiem.

Zima kontratakuje skutecznie, mrożąc, sypiąc, dując! Spowite bielą, skrzące góry wzywają z południa, bagiennego górals pod żebro duszy dźgając. Z ochotą ulegam, wyruszając na wierchy a jaworzyny szumiące. Tym razem przemierzam szlaki gorczańskie, startując z Obidowej. Towarzyszy mi siostra, realizująca wyprawę narciarską, inną trasą. Zataczamy swoje pętle, przecinające się w miejscu oczywistym: na Turbaczu. Jest czytaj dalej »

Nudne życzenia.

Wielkanoc nadeszła, zatem pora na życzenia. Czasy mamy nielekkie, smętek szwenda się po świecie; chcemy, aby trochę humoru w tych słowach przemycić. Święta te stanowią dobry moment, aby z nadzieją w przyszłość popatrzeć – nieprzypadkowo z wiosną parę wiodą. Już i zieleni się za oknem, niechże i w naszych sercach moce pozytywne zadźwięczą. 🥚🥚🥚 Życzymy czytaj dalej »

Trzecie urodziny.

Nudne Piątki kończą dziś trzy latka. Bobas! Ledwo spod stołu go widać. Maleństwo przeżyło już niejedno. Przez wpisy, biegi, komentarze, burze, słońca i góry melduje się dzisiaj na imprezie, zaczynając czwartą wiosnę. Zamyślając się nad zmiennymi losu swego kolejami, w szampańskim nastroju krzyczy jednak ku światu: evoe!!! 🎉🎉🎉 Z tej okazji chciałbym złożyć Wam, drodzy czytaj dalej »

Zimowe przekopki beskidzkie.

Biegnę na Policę, aby złapać ostatki zimy. Moja towarzyszka Aga musiała pozostać w stolicy, więc tuptam po Beskidzie Żywieckim sam. Wspiera mnie niezawodny tata, dowożąc, czekając, karmiąc; przy okazji sam zażywa konkretnego spaceru. Mając taką podporę, nastawiam się na sportową wycieczkę, planując konkretne tempo. Traktuję to jako przetarcie przed sobotnimi Tatrami. Startuję z Sidziny – czytaj dalej »

Aga wygrywa – świat biegów się kręci.

Cykl Korona Himalajów obudził się z zimowego snu, przewracając na drugi bok. Albowiem Bieg na Broad Peak jest już ósmym w całej rywalizacji, rozłożonej na trzy lata. W tym roku „zaliczymy” jeszcze cztery szczyty, by w przyszłym zakończyć 14-etapową rywalizację. Długi wysiłek niesie ze sobą większą satysfakcję za metą. Kolekcjonowanie nudnych piątek to bardzo ciekawe czytaj dalej »

IV faza.

Czas przepatrzeć buty! Sezon startowy zbliża się wielkimi krokami; przynajmniej mamy taką nadzieję. Odkładając troski o sprawy nie mieszczące się w naszych wpływach, lepiej zająć się strefami możliwymi do poprawy. Ja zaczynam czwartą część makrocyklu treningowego. To ostatni odcinek – zatem najważniejszy. Powoli całość zmierza ku celom: wyścigom z innymi biegaczami i walce o życiówki. czytaj dalej »