parkrun Tczew.

To miasto może się pochwalić wspaniałą frekwencją na parkrun. Prężnie działający ludzie sprawiają, że każdego sobotniego poranka startuje spora grupa biegaczy. Brawo! Wiadomo: kadry są najważniejsze. I w tym miejscu wyrażam wobec tczewian szczery podziw. Miło dreptać w licznym towarzystwie. parkrun tczewski zaczyna się w bardzo charakterystycznym miejscu. Szranki startu-mety rozstawiają na początku ogromnej, nadwiślańskiej czytaj dalej »

Ostatnie spotkanie Pod Kotwicą.

-Cześć grupo! -Powitaliśmy się jednocześnie z Tadkiem. Poza nami, nikt nie przybył. -Istnieje choć cień szansy, czy nie ma sensu czekać? -Żadnej nadziei… Gruby z Asią w podróży zaręczynowej, Ultras pier… rzucił wszystko i wyniósł się w Bieszczady, Fanatyk wybrał studia zamorskie, Wymiatacz przeprowadza się właśnie na drugą stronę Wisły. A hrabina Szczydoniecka zniknęła. -Jak czytaj dalej »

Puchar maratonu i pułapki biegów wirtualnych.

Wszystko wraca do normalności, biegania nie wyłączając. Maraton Warszawski wystartuje nieomal w pełnej formule, gromadząc na starcie tysiące zawodników. Liczba podlega jeszcze pewnym ograniczeniom, lecz za to równolegle dołożono zaległy Półmaraton Warszawski. Szykujcie formę na koniec września! Dobrym zwyczajem, z poprzednich lat, rozgrywa się Puchar Maratonu, czyli cykl startów kolejno 5, 10, 15, 20, 25 czytaj dalej »

Nudne góry biegacza.

Powszechnie wiadomo, iż wielu sportowców trenuje na wysokościach. Odwiedzają góry biegacze, kolarze, pływacy; piłkarze ostatnio rzadziej. Praktyka owa ma na celu poprawienie parametrów krwi, a co za tym idzie – wydolności. Choć postępują tak rzesze zawodników, kwestia nie jest jednoznaczna. Część fachowców powątpiewa w efekt przebywania i ćwiczenia w rozrzedzonym powietrzu. Znamy wyczynowców nie ruszających czytaj dalej »

Łańcuchy.

Tym razem wybieramy się we wschodnią część Tatr. Nie wejdziemy na wielki szczyt, lecz zaglądniemy z bliska w Tatry Bielskie. Spod Łomnicy zdobędziemy Świstowską Przełęcz, schodząc poprzez urokliwą Dolinę Kieżmarską. Po drodze odwiedzimy schroniska i stawy, których nie brakuje w tej części gór. Pierwszy raz w czasie pobytu na Słowacji wyruszamy, mając gwarantowaną pogodę, vulgo: czytaj dalej »

Pan Sławek.

Następna góra zaprasza nas na swe urwiska. Atakujemy Sławkowski Szczyt, wznoszący się na 2452 m npm. Wierch, swoim obłym grzbietem, dosłownie wisi na Starym Smokowcem. Po widokach obiecujemy sobie wiele, gdyż pogoda dopisuje. Od dołu do czubka prowadzi cały czas ten sam niebieski szlak. ⛰⛰⛰ Przebywając w Tatrach wysokich, ciężko znaleźć czas na bieganie sensu czytaj dalej »

Ostra wyrypa; tatrzańskie 2000+.

Postanowiliśmy sprawdzić formę przed sierpniowym wyjazdem w Kaukaz. Tam się zadzieje. Czterotysięczniki to nie żarty! Testujemy kondycję, zdobywając podczas jednej wycieczki Rysy (2500 m npm) oraz Koprowy Wierch (2367 m npm). Obydwa szczyty lokują się w pierwszej dziesiątce szlakowych w Tatrach. Obiecujemy sobie też wiele po widokach. ⛰⛰⛰ W Strbskim Plesie czujemy się jak w czytaj dalej »

Tatranské podboje Słowacji. Gdzie włazić i biegać. Zakrywanieni.

Jedziemy na Słowację, zakosztować wyższych poziomów Tatr. Wyprawa egzotyczna, gdyż na południe, za granicę, w inną strefę walutową i w ogóle. Z drżeniem patrzymy na prognozy nie wykluczające burz, szukając nadziei w przejaśnieniach. Celujemy raczej w turystykę niż bieganie, planując też rozeznać teren. Jak tam jest, u tych przysyłaczy halnego? ⛰⛰⛰ Na granicy kontrolują nas czytaj dalej »