Przed.

Wybiegam przed piątą, jednym ziewnięciem zmywając z umysłu resztki snu. Słońce wstaje dziś po szóstej, zatem wychodząc wpadam w ciemność, ledwo, ledwo nadgryzioną pomarańczowawym paseczkiem na wschodzie. Na zewnątrz czai się pustka i cisza, życzliwie przyjmując samotnego zbłąkańca. Pora dyktuje temperaturze rześkość; lekki dreszczyk bacikiem pogania do żwawości. Biegnę.

***

Nie będąc zdecydowanym skowronkiem, ani sową, staram się jednakowoż przesuwać aktywność w stronę poranków. No, na pewno tak zdrowiej się żyje, trzeba tylko pamiętać o rozsądnym kładzeniu się spać. Wczesny trening niewątpliwie daje zysk czasowy: przed śniadaniem kawał roboty wykonany. Poza tym człowiek sam przed sobą dobrze się czuje; zrywanie z pościeli o brzasku pachnie cichym bohaterstwem. Ach, jakże mocny duch we mnie, gdy tak zasuwam, a rzesze śpiochów gnuśnieją w wyrach. Tak połechtane ego rośnie odrobinkę na nawozie zórz o świcie.

***

Nie potrzeba uzasadnienia dla porannego biegania. Przebierać nogami mając naokoło budzący się świat to mała magia i oddech dla płuc – oraz umysłu. Świeżość, rześkość i ostre powietrze rusza razem z nami. Natura dokłada swoje smakowitości, lekko świszcząc wiatrem, grając ptasimi dziobami, barwiąc przestworze pomarańczem; dobra, niech będzie: złotem. Zanim ognista kula wytoczy się nad horyzont, stopniowo zasysamy dzień nad siebie. Rytmiczne kroki pracują nie tylko dla mnie, ale, zda się, całemu światu na pobudkę. I robi się coraz cieplej, co – przyznajmy – też umila sytuację.

Poranność to kwintesencja biegania.

***

Dla ćwiczących mocno, na zawody, taki trening pozwala też przenieść się wyobraźnią w starty ultra. Tam zwykle zaczynamy baaardzo wcześnie, a że często w pięknej okolicy, takie wspominki znakomicie smakują. Wolno wtedy pomarzyć o imprezach, które przed nami.

I biec, biec w dzień.

Polecam.

***

Łukasz Klaś

6 thoughts on “Przed.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *