Zapasowe środy…

Niagara warszawska – przepaścistość na płaśni.

…w Dolince Służewieckiej. I już w nazwie mamy istotność sprawy: Do – lin – ce. Zatem forma górska – koniec. I kropka.

Na opór betonowym pudełkom.

To kolejna perełka przyrody w samym sercu stolicy. Jak na ironię, wzdłuż tego pasma zieleni i świeżości przebiega jedna z najruchliwszych arterii Warszawy, dymiąca spaliną, drażniąca ruchem pojazdów, katująca uszy hałasem. A tu, za małym uskokiem, cisza (no, prawie) i szmer strumyka, gulgot siklaw, szum trzcinowiska, kumkanie, śpiewy: kołysanka natury. Idźcie tam; słuchajcie, wąchajcie, patrzcie, odpoczywajcie.

Tracze (nurogęsi)

Spotkacie różne cuda; ja natknąłem się dzisiaj na czaplę, kokoszkę, tracze, rybitwy rzeczne… A to tylko przykłady.

Kończę, bo podobno rozwlekle piszę (foch musi być). 😀 Reszta na zdjęciach.

Kusi spokojem…

 

…kwitnie…

 

…grzmieje przepaścią…

 

…pachnie…

 

…szemrze ponikiem…

 

…łąką pod stopy się kładzie…

 

…kwacze…

 

…światłem mienieje…

 

…huczy siklawą…

 

…głazem trzyma…

 

…kracze…

 

…i w trzciny się chowa.

10 thoughts on “Zapasowe środy…

    1. Zgadzam się z przedmówczynią (przedpisarczynią?).

      A od siebie dodam jeszcze, że nie ma się co dziwić formom górskim w centrum Warszawy, bo od dawien dawna wiadomo przecież, że Warszawa to przedmieście Krakowa, a Kraków jest stolicą gór.
      😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *