Zaliczone serce.

Romantycznie zakreśla się zarys trasy w Parku Skaryszewskim, wyrażając donożnie miłość do biegania.

I po tym pięknym serduszku zasuwamy, pod stopami gniotąc płaskość komfortowego asfaltu, ofiarującego szybkość trasy. Finiszujemy długą prostą, metę widząc z daleka.

Prastary to parkrun, nobliwy; pierwszy w Warszawie, a w Polsce jeno kilka mu stażem dorównuje. Wielce trudno w czołówce się znaleźć – obsada zawsze bardzo mocna.

Ekipa koordynatorów, wolontariuszy i bywalców serdecznie gości wita. Trzeba widzieć, z jaką powagą prowadzą nas na miejsce startu. Co najmniej jak kokosz wodząca kurczęta. Taki piękny praski klimat tu znajdujemy.

Na finiszu w Skaryszaku

Serce zawsze mi łomoce, kiedy tu biegam; zadrgało szczególnie mocno dziś, bo wreszcie udało się pierwszemu przytuptać.

Tym samym odhaczyłem wszystkie parkruny aglomeracji warszawskiej. Kiedyś mówiło się: ośmiornica, lecz doszła dziewiąta macka na Polu Mokotowskim i groźną nazwę diabli wzięli. Zatem dziewięciornica jest moja.😃

parkrun Warszawa-Praga: check✅

1 miejsce/17:35

status Diadem parkrun: 49/44

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Zaliczone serce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *