Bieg dla kumatych.

Sympatyczne, zielone płazy z wybałuszonymi oczami powoli spoglądają w kierunku zimowych leżanek. Rechocząc resztkami wigoru, z rozbawieniem patrzą na biegaczy, zbierających się na Żabińcu. Późnoletnią porę na imprezę Frog Race wymusiły wirusowe perypetie. Stąd zebraliśmy się w Lasach Chojnowskich dopiero we wrześniu. Okolica o tej porze też wygląda pięknie. Żabie zawody nie ujdą nam płazem! ?

Nienudną okazała się pogoda. Pogrzmiawszy piątkowymi burzami, aura zaserwował nam sporo wilgoci w lesie i nieco błotka na ścieżce. Potem wzeszło słońce, uruchomiając parowanie. Otoczyła nas zawiesista atmosfera tropikalnej dżungli, niekoniecznie pomagająca w dobrym tempie. Lato trzyma jeszcze mocno; już nasze płuca coś o tym wiedzą.

Pod względem sportowym zaprezentowaliśmy się, jak często ostatnimi tygodniami: Agnieszka dobrze, ja średnio. Nie kumam, czemu tak wychodzi.?Ona biega równo i mocno; tym razem wystarczyło na drugą lokatę wśród dam. Wynik uzyskała – w tych warunkach – przyzwoity: 45:58. Moje szóste miejsce nie wygląda może najgorzej, lecz już czas powoduje lekki rumieniec – 39:45. Rywalizacja rozegrała się specyficznie. Pięć kilometrów pokonałem, słysząc kilka metrów za sobą oddech rywali. Wtedy ciągle się zastanawiasz, kiedy cię dojdą. Po cichu liczysz, że może osłabną? Gdzie tam! Chwilę po wyprzedzeniu odjechali mi w zieloną dal. Resztę dystansu spędziłem na zastanawianiu się, w której kategorii wiekowej startują…

Oprócz – naturalnie! – świetnych zawodów, polecamy Wam to miejsce na wypad w wolnym czasie. Znajdziecie tu jeziora, las, zagospodarowaną na piknik polanę z parkingiem, a przede wszystkim – ciszę i spokój. Pamiętajcie tylko, aby nie wybierać na dojazd godzin szczytu – Piaseczno bywa zatłoczone.

Gratulujemy organizatorom świetnej imprezy. Frog Race:Covid 1:0!!!!

***

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *