Wygląd biegaczki.

Dlaczego w tytule użyłem rodzaju żeńskiego? Takie podkreślenie się płci nadobnej należy. Wolę, aby obraziło się na mnie stu facetów, niż jedna niewiasta. Hipokryzja? Skądże. Przezorność. Powiedziawszy: zwyczaj, nie oddamy istoty problemu. Godzi się mocniej słowem o podłogę zastukać: stereotyp. Proszę, weźcie dowolną relację, idę o zakład, przeczytamy – tysiące biegaczy wzięło udział w maratonie. Jednopłciowość narzuca się, a rodzaju nijakiego, neutralnego nie uświadczysz. Zatem moim skromnym wkładem wyrównuję choć troszkę.

Znakomicie, podlizałem się; wolno przejść do rzeczy.

Zachęcam do oglądania zdjęć, a jeszcze lepiej filmów, dokumentujących nasze biegowe wyczyny. Jak to po co? Prezentujemy się wspaniale, lecz zawsze znajdziemy szczególiki do poprawy. Fryzura, makijaż, strój, skrzywienie ryja, paznokcie i śpików otarcie. Wiadomo, co w tym interesie najważniejsze.

Estetyka jawi się podstawą bytu; potrafi przebić się tam, gdzie mądrość i cnota upada. Prezentujmy się pięknie!

Kiedy już wysublimujemy wygląd do granic perfekcji, poświęćmy kwadransik znanej, acz rzadko hołubionej kwestii: technice biegania.

Uczymy się od najlepszych. Fot. Sztuka Kadru/Andrzej Chomczyk

Wpierw zaprezentujmy kilka złotych sentencji na temat.

Technika jest jak dupa – każdy ma własną.

Technika jest jak pogoda – zawsze jakaś.

Prawdziwa siła techniki się nie boi.

Pękając ze śmiechu działamy; wszak pragniemy się doskonalić. Najtrudniej dostrzec słynną belkę we własnym oczodole. U bliźnich widzimy każdy detal i uchybiątko. Dopadło to i mnie.

Oglądając onegdaj zdjęcia z parkrunu mruknąłem nad jednym: tak pięknie, tylko lewa ręka za mocno przed brzuszyskiem. Truchtam ja potem treningowo laskiem i nagle przypomniała mi się ta fotografia. Wtedy z całą mocą uderzyła mnie naga prawda: zawsze ta sama strona. W tym momencie zwróciłem na ten ruch uwagę i po kilku krokach wątpliwości uleciały: ja tak krzywo rotuję tym przeszczepem! Nie wiedziałem, czy śmiać się czy płakać: odkrycie to zajęło mi trzy lata. Jaja.

Jedyny moment, kiedy wolno odchylić łokieć w bok: spojrzenie na zegarek. 🙂Fot. City Trail

Zaprawdę zachęcam Was do spojrzenia na zdjęcia i filmiki, na których biegacie. Zdarza się, że łatwo skorygować drobne usterki, odnosząc wymierne korzyści. Na co zwracamy uwagę? Pozwolę sobie skierować Waszą uwagę na trzy składniki, w kontekście podstawowych prawidłowości.

Tułów: powinien być prosty, trzymany w osi pionowej. Biodra wypychamy lekko do przodu, brzuch do tyłu. Nie odchylamy głowy w żadną stronę!

Ręce: ugięte w łokciach pod kątem prostym, pracują równo przód<>tył pozostając z boku ciała.

Nogi: stawiamy kończynę na śródstopiu pod ciałem, aktywizując kolana. Nie lądujemy na pięcie wyprostowanej nogi z przodu!!!

Właśnie tak NIE stawiajcie nogi!

Naturalnie, wprowadzamy poprawki stopniowo, spokojnie i cierpliwie. Warto skorzystać z korekty życzliwych trenerów, instruktorów oraz doświadczonych biegaczy. Sporo materiałów znajdziemy też w Internecie. Zachęcam do dywersyfikacji źródeł, albowiem nie istnieją w sporcie prawdy objawione. Niekiedy autorytety toczą ostre spory, lansując tezy wykluczające się. Stopniowo znajdziemy złoty środek, nadgryzając temat racjonalnie i wnikliwie.

Zanudzam o tem, albowiem sprawa zawiera ważny aspekt, wykraczający poza osobiste ambicje biegaczy. Ten faktor zwie się: zdrowie. Jeśli poprawimy technikę, to nie tylko zyskamy na wyglądzie (ładne poruszanie się i sylwetka), wynikach sportowych, ale i dodatnio wpłyniemy na stan organizmu. Dotyczy to szczególnie aparatu ruchu: mięśni i wiązadeł. Dobra technika oznacza mniej kontuzji!

Aby dorzucić do układanki element praktyczny, zaproponuję Wam jedno ćwiczenie, zapewniwszy o jego nieinwazyjności. Krótko i żołniersko: stosując je, nic nie spieprzycie. Znakomicie nadaje się ono na rozgrzewkę, na wszelakich poziomach zaawansowania.

Uprawiajcie półskiping: drobne, rytmiczne kroczki z kolanem mocno pracującym do ugięcia uda pod kątem 45°’. Ręce wspomagają bardzo aktywnie, poruszając się według zasad opisanych powyżej. Kilka odcinków na treningu poprawi lokomocję; stopniowo przechodzimy do skipingów A B i C. Lecz o tym innym razem.

Zaopatrzeni… wróć: zaopatrzone w wiedzę ruszamy na trening kształtować technikę.

Oczywiście nie zapominamy o makijażu.

 

 

Łukasz Klaś

 

 

 

4 thoughts on “Wygląd biegaczki.

  1. Ach, te biegowe zdjęcia! Sylwetka w paragraf, mina cierpiętnicza, strużki potu spływające „od brwi aż do ogona” 😉, błękitne plamy z izotonika na wymemłanej odzieży 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *