Skrzydlata wiosna biegacza.

Lubię poniedziałki marcowe, kiedy przestajemy oglądać się na zimę, a dostrzegamy wokół sygnały zbliżania jej następczyni. Pewnymi posłańcami radosnej pory roku są ptaki. Ich obserwacja i poznawanie stanowi moją wielką pasję. Mogę ją połączyć z drugim hobby – bieganiem; tym łatwiej, że w ich realizacji nie przeszkadza, jakże wskazana w ostatnich dniach, samotność.

Obserwacja pierzastych przedstawicieli fauny wymaga cierpliwości i uwagi, o którą trudno w czasie biegu. Lepiej skoncentrować się na podłożu, aby nie wywinąć – nomen omen – orła. Stąd podczas tuptania skupiam się na odnajdywaniu śladów ptasiej obecności po głosach.

Dźwięki wydawane przez skrzydlatą brać często łatwiej usłyszeć, niż zobaczyć posiadacza dzioba, z którego płyną. Wymaga to pewnej wprawy, lecz nauka – zwłaszcza w terenie – postępuje szybko. Jeśli ktoś wykazuje zainteresowanie tematem, znajdzie w sieci bez problemów gotową pomoc audio.

Zachęcam do samotnego wybiegania wśród budzącej się do życia natury, nastawiwszy uszy na odbiór. Marzec sprzyja przelotom, zatem liczcie śmiało na spotkania słuchowe z bardzo ciekawymi gatunkami. Przy okazji zrobimy trening, wzmacniając odporność.

Aby podać praktykę za teorią, opisuję krótko mój wypad na szuranie połączone z audycją pierzastych.

Wybiegam na wał wiślany tarchomiński, kierując się z biegiem Wisły w kierunku Jabłonny. Na całej trasie towarzyszą mi ćwierkania sikorek: bogatek i modraszek; czasem trafiają się tu rzadsze ich gatunki. Słychać charakterystyczny zaśpiew trznadla; jego krótka piosenka, z charakterystycznie przeciągniętą ostatnią nutką może swoją regularnością wyznaczać interwał. Swoją przepiękną, fletniową pieśń prezentuje kos – jego trelu można słuchać bez końca. Z łagodną melodią kontrastują ostre zawołania dzięciołów: krótkie czik-czik-czik dużego i brzmiące jak nieprzyjemny śmiech zielonego. Duży, acz całkiem radosny, rozgwar wprowadzają stada szpaków i czyży. Podniósłszy uszy nieco wyżej, trafia się czasem na sygnał przelotu wędrowców ku północnym lęgowiskom. Gęsi i ich gęgot brzmią li tylko sympatycznie, lecz już klangory i fanfary żurawie tworzą niezapomniane słuchowisko.

-Kro, kro – basuje donośnie nad głową kruk, przywracając bliżej do rzeczywistości. Pora zawracać, pach! – i przy ptasiej muzyce dyszka zleciała nie wiedząc kiedy.

Wkrótce przylecą pozostali wytrawni śpiewacy. Mam nadzieję, że będziemy mogli cieszyć się ich obecnością bez przeszkód, czego Wszystkim życzę.


***

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *