Vege Kabaty.

Powodowana piękną, październikową aurą i – ot, tak, na rozgrzewkę przed niedzielnym mocnym startem – Agnieszka zdecydowała się poszurać nogami na Ursynowie. Przygarnięta, zaakceptowana i miło witana, wspomogła gościnnie sympatyczną ekipę Vege Runners, dodając swoją cegiełkę do ich rezultatu. A walka drużynowa w Grand Prix Warszawy ostro się do ostatnich zawodów toczyła; niebylejacy konkurenci szrankowali!

Wioseczka biegowa.

Trasa po Lesie Kabackim ładne umiejscowienia przyrody oferuje. Przebiera się kończynami dolnymi raźnie, patrząc na przyjaźnie kiwające takielunkiem drzewa. Rezerwat! I wcale dystans w nogi wchodzi: na mecie wszyscy, że ciężko, ciężko. Ale uśmiechnięci, tak.

Finisz odbywa się wzdłuż artystycznych wyglądem murów stacji technologicznej warszawskiego metra, dodając tym urozmaiceniem estetycznego artefaktu. Ostatnia chwila wysiłku i można pakietowego pączka wpieprzać.

Vege finisz.🙂

Zaletą udziału w takiej zacności jak Vege Runners jest możliwość legalnego zaopatrzenia się w zdrowotności roślinne u kwalifikowanego plantatora; po takiej kaszy życiówki śmigną ino raz! 😅

I wygrali!

Marchewkowa banda górą.

Miło było pokibicować roślinożercom – gratulacje!

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *