Urodzaj.

Zaprawdę, aby optymistycznie popatrzeć na dolę, wytarczy czasami zwrócić uwagę na drobny szczegół otoczenia. Flanuję ulicą, starając się nos znad kwinty unieść i oto widzę kwitnące drzewo. Tuż obok chodnika, w sercu wielkiej stolicy, panoszy się i jędrni obfita, kipiąca bielą zieleń. Ileż energii pozytwnej rzuca na rzeczywistość zwykła ulęgałka. A może właśnie ona stanowi niezwykłość, wychylając się z drugiego szeregu, gdzie rośnie bez przeznaczenia konsumpcyjnego, albowiem ni konfitur, ni mebli z niej nie uczynią. Biorąc rzecz od duszy strony możemy w tym drzewie znaleźć więcej wartości niż w najwydajniejszych, hodowlanych utylitarnościach.

Znamię urodzaju aż bucha z tych płatków, gałązek i liści. Na przekór smutkom natura swoją moc pokazuje, wywalając takie cudo na żoliborskiej ulicy, nam pod nos. A bzy i kasztany już w kolejce czekają. Uśmiechu! Siły! Nadziei! Wiosna pełną parą śle nam krzepiące przesłanie. TDziałajmy, biorąc się z losem za bary, naprzeciw suszom i plagom. Kto walczy i ufa, zbierze – prędzej czy później – urodzaju benificja.

A przechodząc wraz, warto wzrok podnosić, wypatrując szczęścia wokół.

Jest go obfitość.

***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Urodzaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *