Urlop.

Lubię poniedziałki, oznaczające pierwszy dzień urlopu. Struktura pracy covidowej nie spowodowała u mnie wielkich zmian. Biorąc pod uwagę rozmaite zakazy i kwarantanny, możliwość codziennego wychodzenia i poruszania się po mieście, rysowała się w miłych barwach. Niemniej robota pozostaje wysiłkiem, a ja, jak każdy patentowany leń, lubię wypoczywać. Zatem dzisiejszy poranek witam z uśmiechem na licu; szczerząc zęby planuję szczegóły laby.

Urlop wyszykowałem usłany samymi przyjemnościami: wyruszamy w góry biegać! Miejsce wybraliśmy wyjątkowe: Jakuszyce. Tak, to tam gdzie poruszają się głównie koleżanki i koledzy Justyny Kowalczyk, a corocznym świętem mianowano słynny Bieg Piastów. Brałem w nim udział za młodu, pokonawszy dystans 25 kilometrów w 3 godziny i 45 minut. Haniebny to wynik, a drobnym wytłumaczeniem niech będzie moje techniczne i sprzętowe żółtodzióbstwo. Teraz jednakowoż udajemy się tam przebierać nogami uzbrojonymi tylko w buty. Narty zostawiamy w domu, choć śniegu pewnie trochę spotkamy.

Jakuszyce wyglądają na prawdziwy raj dla biegaczy. Liczba szlaków do tuptania, mniej lub bardziej górskich, przyprawia o kłopot bogactwa wyboru. W pobliżu znajdują się dwa tartanowe stadiony w Szklarskiej Porębie i Karpaczu. Okolica oferuje też wspaniałe miejsca do morsowania, oraz liczne atrakcje turystyczne. Wszystko sprawdzimy, przetestujemy i opiszemy na Nudnych Piątkach.

Istnieje jednak jeszcze jeden, bodaj czy najważniejszy czynnik, skłaniający do wyboru Jakuszyc. Spotkamy tu warunki do treningu wysokogórskiego. Oczywiście mówimy o zjawisku w skali amatorskiej, w sam raz dla szukaczy takich jak my, szukających dodatkowych bodźców, choćby niewielkich, do poprawy kondycji i wyników. Pod koniec lutego trenowaliśmy w okolicach Szczawnicy na wysokości do 1250 m npm. Pora na kolejny krok.


Hotel, w którym się zatrzymamy, położony jest na wysokości 900 metrów nad poziomem morza. Dla górali bagienno-nizinnych daje to już pewien impuls dla organizmu. Możemy poruszać się w schemacie „śpij wysoko, trenuj nisko”, lub po prostu pohasać po okolicznych szczytach i graniach, aż do poziomu 1600 metrów. Zwycięży zapewne opcja mieszana. Jakuszyce i tereny wokół mają jeszcze jeden atut w zanadrzu. Otóż tutejsze warunki klimatyczne odpowiadają wysokości 1500 m npm w Alpach. Jeśli to nawet przesada, to spróbować warto. Tym bardziej, iż bieganie w górach jest wartością samą w sobie. A jeśli to prawda, zysk tym większy – tanio, mało ludzi, dużo przyrody i z dala od covida.

Napierając, opiszemy, jakie to cuda w tych Jakuszycach spotkać można.

***
Łukasz Klaś

3 thoughts on “Urlop.

Pozostaw odpowiedź Kolarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *