Ultra

Wyobrażacie sobie coś nudniejszego niż bieganie? Oczywiście: gorsze jest długie bieganie. Ja lubię.

Warto trzymać czujną rękę na falującym pulsie: czas na debiut.

Najpierw ustalmy pryncypia. Ex definitione…

Przyjął się wśród braci biegowej dość powszechnie zwyczaj określania ultramaratonem wszystkiego, co dłuższe od królewskiego dystansu choćby o odrobinkę. Że niby jedyna definicja klarowna, ścisła, miejsca na dyskurs nie pozostawiająca. Hm, szczerze rzeknę: co łatwe, tanie, banalne, to i modne. Naciąganiem rzeczywistości pachnie, lans i poklask na celu mającym. Oraz reklamę dla organizatorów. Ultra brzmi mocno, dobrze, drapieżnie. Świetnie się w mediach sprzedaje. Szczególnie na blogach biegowych. 🙂

Nie.

Słowo ultra brzmi w języku polskim ekstremalnie, oznaczając znaczną ekspansję rozmiarów podmiotu. Trochę większy nie stanowi ultra! Przykładem najlepiej wyjaśniać: jeśli na co dzień jem pięć pierogów, sześć nie daje ultraobiadu. Jeśli tygodniowo podrywam na wiejskich dyskotekach cztery dziewoje, pięć lasek to nie ultrapodryw. Jedna nadgodzina to nie ultrapraca. Et caetera. Zatem 48 km to co najwyżej maraton+. Według mnie pełnokrwisty ultramaraton zaczyna się od okolic dystansu dwa razy dłuższego, ergo: 80 km +/-.

Śpieszę dodać: nie zakazuję nikomu stosowania takiego nazewnictwa. Tak jak nikt nie może mi zabronić nazywania się wysokim, przystojnym mężczyzną. A jakie to ma odniesienie do faktów…

Wystartuję inicjacyjnie w Tricity Trail. Macie podlinkowane, kto ciekaw szczegółów, klika. To łatwy bieg. Ponad 80 km trasy prowadzi przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, wygodnymi traktami. Pokonamy na dystansie troszkę wzniesień, ale, umówmy się: ot tak w sam raz, żeby nikt nie wysiorbał: płasko.

Trasa piękna i przyjemna. Fot. Piotr Dymu?City Trail

Niby początkiem lipca upały przeszkadzają, niemniej dreptać będziemy głównie w przyjemnym, leśnym chłodku. Cztery żarciopunkty i support dozwolony: w tym moja przewaga. Niezawodna ekipa w postaci Agnieszki, siostry Kingi i Tomka zapewnia, że moim zadaniem pozostaje napierać. Ścieżki nadmorskie znakomicie oznakowane, droga nie jest mylną.

Oznakowań dostatek. Fot Piotr Dymus/City Trail

Tu przypomina się zapowiedź maratonu OWM z charakterystycznym dla mnie gimnazjalnym patosem: to potężny dystans, zwłaszcza dla debiutanta; skok w ciemność… No kaman. Ciśniemy, dopóki sił w nogach i tyle. Żadne niedźwiedzie po drodze nie wyskoczą. Szkoda. Aczkolwiek tak, to tak taka taktyka – na początek miękko. Potem zobaczymy.

Na starcie powoli. Tere – fere. Fot. Piotr Dymus/City Trail

Co planuję? I tak wiem, że zacznę za szybko, zatem nie piszę: nie zacząć za szybko. Tym bardziej, że pierwsze kilometry lekko w dół. Poważniej ujmując, rygorystycznie mam biec cały czas „na tlenie” bez zadyszki. Zakładam tempo 4:40-5:00 na płaskim. Zwariował chłop? Pewnie tak. To za prędko, ale cóż: kto nie ryzykuje…

Przygotowuję się starannie. Wszystkie szczegóły logistyczne dopieściłem czule. Żele i sznurówki. Prognozy? Myślałem onegdaj, uwzględniwszy edycje lat minionych: a może… Jednak ostatnio sprawy zmieniły się – dorzucono do puli nagród najnowszy zegarek Suunto  i nagle czołówka przypomniała sobie o biegu. Wydaje się, że pozostaniemy do końca w niepewności, kto z elity wystartuje. I znakomicie.

Takie tam podbiegi… Fot. Piotr Dymus/City Trail

Zatem 8 lipca trzymajcie kciuki. A że tydzień wcześniej mija rocznica mojej blogowej działalności, ogłaszamy konkurs. Trzeba wytypować mój czas na mecie. Realnie brzmi 7:20-7:40, ale równie dobrze może być lepiej jak i dwie godziny później. Ultra to skok w ciemność 😀

Tak, tak, pierwszy tekst „Lubię poniedziałki” ukazał się 3 lipca 2017 roku. Czas zapitala, a my z nim. Najpierw zamieszczałem tylko teksty na fb, potem urodziły się nudne piątki. Ale o tym napiszę osobno poniedziałkowo.

Zasady konkursu:

1 Polubić na fb Nudne Piątki (opcjonalnie, nie będę sprawdzał)

2 Lajkować na moim profilu fb poniedziałkowe/piątkowe udostępnienia bloga (opcjonalnie, nie będę sprawdzał)

3 Wytypować mój czas w Tricity Trail – można w komentarzach na blogu lub na fb. Czas mija 7 lipca o godzinie 23:59.

Nagrodą są dwie koszulki: techniczna z Biegu Ursynowa (bardzo nudna piątka) i artystyczna z Monte Kazura (ekstremalnie nudna piątka) zapakowane w estetyczną torbę z WTC plus godzinny trening/korepetycje z Łukaszem Klasiem. I pamiętajcie, że to zabawa. 😀

Ogniu, krocz ze mną.

6 thoughts on “Ultra

  1. Ja też wierzę, poradziles sobie z królewskim Orlenem, gdy znani zeszli z trasy i wichurą od Wilanowa targany wbiegles bez calowania asfaltu na metę co sam widziałem i wodę nioslem 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *