Taśma 2.0.

Kiedyś pisałem, jak ja tych maszyn nie cierpię… Dziś temat powraca w innym świecie.

Ha! Dopadło nas wszystkich, także mnie. Liczba osób na bieżniach mechanicznych zwiększyła się skokowo. Wiemy, niestety, dlaczego. Lecz jak powiada któryś ze starożytnych filozofów: nie istnieją problemy, to wyzwania. Niektórzy licytują jeszcze mocniej – szanse. Zatem spróbujmy wyciągnąć z tej sytuacji coś pozytywnego, biorąc pod uwagę, iż jeszcze nie raz może się przydać. Zamieszczam zatem kilka moich doświadczeń z tym ustrojstwem, ufając, że komuś się przydadzą. Polecam zwłaszcza zaczynającym swoją przygodę z tym sprzętem. Taśma kręci się, ty stoisz przy niej… Hop!

Producenci urządzenia jako nieliczni wygrywają na skutkach sytuacji epidemii, przynajmniej w krajach rozwijających się biegowo.

Kiedy już postawimy stopy na samoprzesuwającej się drodze, pamiętajmy: zaczynamy powoli. Dla wielu szuraczy, w tym i mnie, pierwszy kontrakt z uciekającą nawierzchnią był zdziwieniem, zahaczającym o lekki szok. Przebierając w panice nogami, nie wierzyłem wskaźnikowi tempa. Stopniowo przyzwyczaicie się do nowych warunków pod stopami, lecz ostrożność na starcie wskazana i polecana. Nieopatrzne wejście na wysokie obroty może zakończyć się bolesnym upadkiem, połączonym z porwaniem przez czarny pęd i lądowaniem na podłodze. Na pewno zaś grozi niepotrzebnym stresem. Zaczynając przygodę z bieżnią mechaniczną, musicie się z tym czynnikiem liczyć. Cały czas mamy napiętą uwagę. Przesuwająca się taśma nie toleruje momentów zagapienia. Trzeba dłuższych chwil oswojenia podczas spokojnych sesji, aby wpaść we względnie kontrolowany rytm. Konkludując jeszcze raz: zaczynamy spokojnie i uważamy.

Drugą kwestią, na którą chciałbym zwrócić Waszą uwagę, jest wykorzystanie możliwości unosu bieżni. Dzięki temu mamy do dyspozycji podbieg. Nachylenie wyraża się zwykle w procentach.

Jeśli nawet nie planujecie zasuwania pod górkę w miejscu, ustawcie ów parametr na wartość 0,5 lub 1 %. Dzięki takiemu trickowi uzyskacie naturalniejszy krok, bliższy swobodnemu poruszaniu się na zewnątrz.

Poza tym radzę mocno skorzystać z tej funkcji. Ćwicząc podbiegi, można uzyskać bardzo wysoką intensywność, skracając przebywanie na tym cholerstwie. 🙂 Poza tym znów wracamy do kwestii bezpieczeństwa i komfortu, poruszanych powyżej. Podciągając przód taśmy do góry, możemy trenować mocno na mniejszych prędkościach przesuwu. Zatem decydując się na bieżnię mechaniczną, lepiej zaplanować trening odcinków pod górkę.

Przy okazji odbędziemy randkę z matematyką. Na pierwszy rzut oka kilkuprocentowe przewyższenia nie wyglądają groźnie, prawda? Nie psując zabawy nieświadomym, napiszę tak: lepiej przewidźcie trochę mniejsze stromości, nie napalając się na >10%. Miłych testów.

Po wprowadzonych zakazach niektórzy sprzedający, wyczuwając okazję, podnieśli ceny swoich ofert. Czy po powrocie do normalności na rynku wtórnym będzie można kupić takie urządzenia dużo taniej? Czas pokaże.

Życzę owocnych treningów na bieżniach mechanicznych i… Szybkiego powrotu do swobodnego przebierania nogami na zewnątrz. 🙂

***

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Taśma 2.0.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *