Tartan: Karpacz vs Szklarska.

Szklarska Poręba.

Wielką zaletą jest położenie obiektu – kilkaset metrów od centrum Szklarskiej Poręby Górnej, ale pod górkę, zatem w pewnej izolacji od deptakowych tłumów. Można też bez problemów podjechać i zaparkować samochodem. W czasie wirusa budynek klubu nie działa, lecz stoi czysty toi-toi, a na terenie można zostawić rzeczy na zadaszonych ławeczkach. Tartan jest lekko sfatygowany, lecz bez uszczerbków utrudniających bieganie.


Stadion posiada oświetlenie, pełnowymiarową (400 m) bieżnę tartanową – 4 tory, bieżnię prostą 100 metrów, skocznię do skoków w dal, rzutnie, asfaltowy tor łyżwiarski. Wewnątrz mamy do dyspozycji mniejszy owal, również tartanowy.
Osłonięcie od wiatru średnie.
Za użytkowanie się płaci, lecz my nie zastaliśmy nikogo z poborców, choć pytaliśmy miejscowych trenerów. Miło było usłyszeć: biegajcie. Teoretycznie cena wejścia wynosi 10 zł.
Na obiekcie trenowało kilkanaście osób, miejsca nie brakowało.
Stadion leży na wysokości 700 m. Pięknie widać szczyt Szrenicy.

Karpacz.

Stadion leży w centrum, na stoku poniżej deptaka. Taka lokalizacja sprawia, że panuje w otoczeniu względny spokój, lecz, niestety, sezonowo czuć trochę smog. Komfortowy parking kosztuje 3zł/h.

Obiekt po gruntownym remoncie błyszczy nowością. Jest wyposażony we wszystkie bieżnie, skocznie i rzutnie potrzebne lekkoatletom. Mamy do dyspozycji sześć torów plus wygodne, tartanowe pobocze. Dodatkowo naokoło stadionu wiedzie betonowa ścieżka z podbiegiem. Całości dopełnia infrastruktura dodatkowa: komfortowe toalety, szatnie, siłownia, sauna, ekran, oświetlenie i kryta trybuna.

Obiekt zrobił na nas wielkie wrażenie. Biegając, wciąż odkrywaliśmy nowe szczegóły. Na bieżni umieszczono wszystkie znaczniki, w tym dystansów 150, 300 metrów i mili. Całość estetycznie wykończono rabatami, trawnikami i murkami. Kolce można założyć w szatni. A wszystko to za 7 zł od osoby. Uprzejmy gospodarz udostępnia wszystko, informując, że możemy też dostać płotki i znaczniki. Klasa.

Stadion leży na wysokości 600 m npm, o czym oznajmia ogromny napis. Wiatr lekko zawiewa z jednej strony.
Do tego ten zabójczo niebieski kolor.
Nic dziwnego, że po wakacjach grafik stadionu pęka w szwach. Mieliśmy farta, biegając sami.


***
Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *