Lubię poniedziałki.

Lubię poniedziałki. Po nudnym piątku, wypełnionym wpatrywaniem się w tarczę zegara w pracy i wyczerpujących sobocie i niedzieli następuje wreszcie dzień ów, świeże nadzieje i ochoty niosący. Zostawiwszy za sobą meandry weekendu, z poranną świeżością przystępujemy do konsumpcji nowego tygodnia. Smacznego. *** Już jadąc tramwajem odkrywam radosny fakt, iż jeszcze w czasie mej drogi do czytaj dalej »