Czas.

Bieganie to czekanie, a cierpliwość jest najważniejszą cnotą wojownika. Oto moje przykłady. 😄 12 minut spoglądałem z nadzieją na mój zegarek fr230, wypatrując sygnału GPS. Niebo było bezmchurne, a akcja rozgrywała się na otwartej przestrzeni. Start zawodów zbliżał się nieuchronnie, napięcie do potęg zwiększając. Stojąc w tłumie przed linią, z zazdrościo-wściekłością wysłuchiwałem cichych klik-klik u czytaj dalej »

Pewnego razu w Hollywood.

Nie do końca znamy zasady rządzące szoł-biznesem fabryki snów, zatem trudno odnieść się do zapowiedzi Tarantino dotyczącej jego reżyserskiej ścieżki. Otóż ogłosił on, iż bieżąca produkcja będzie przedostatnią w karierze. Zamknąwszy listę swoich filmów okrągłą dziesiątką, syt chwały, ma ponoć osiąść na laurach. Jest na czym, przyznajmy. Wierzyć czy ze zdystansowanym sceptycyzmem podejść? Oto brzmi czytaj dalej »

Specjalizacja Therese Johaug.

Słynna norweska biegaczka narciarska wystartowała w mistrzostwach swojego kraju na dziesięć kilometrów i… wygrała. Na bieżni lekkoatletycznej. Ba, uzyskując czas 32:20 wyprzedziła drugą na mecie zawodniczkę o dwie minuty. Rezultat Johaug zajmuje piąte miejsce na liście najlepszych w historii Norwegii. Do tego mistrzyni twierdzi, iż pierwszy raz założyła na nogi kolce lekkoatletyczne, wyraziwszy się o czytaj dalej »

W górę, na górę, pod górę.

Stajemy na starcie, grzecznie ustawiając się podług mocy w płucach i mięśniach. Tkwię w trzecim rzędzie i dzięki temu rozpościera się przede mną piętnaście metrów płaskiego terenu, stanowiące jedyny taki odcinek mej dzisiejszej drogi. Dalej trasa faluje, raz stając dęba, potem litościwie tylko małego dąbeczka gdzieniegdzie, by w kilku fragmentach dać prawdziwego dębiszcza. Patrząc wprost czytaj dalej »

Susza.

Powódź odpłynęła tak, jak nadeszła; szybko, cicho i niezauważalnie zabierając nadmiar wody we właściwe koryta. Nieumiejący pływać odetchnęli i w geście niezasłużonego triumfu wznieśli pięść ku niebu. A tam nie działo się nic, panował całkowity spokój, ściągając na nas kolejną klęskę. Spojrzenia, pochmurne w czas powodzi, rozchmurzyły się, kierowane na bezchmurne niebo. Ulgą dla oczu czytaj dalej »

Powódź.

Woda podeszła cicho, szybko, dyskretnie, zaborczo biorąc w posiadanie coraz szersze obszary po bokach rzeki. Wcześniejsze symptomy ostrzegały w przynależny zjawisku sposób, nie pozwalając szukać usprawiedliwień naszej niefrasobliwości. Wynikała ona mniej z lekceważenia żywiołu, większą pożywkę czerpiąc z lenistwa i głupoty. Rachunek zapłaciliśmy adekwatny: z napiwkiem. *** Wpierw wiosna nie dotarła do gór, zostawiając nasze czytaj dalej »

Klątwa nieco wyblakła.

W pierwszych słowach muszę uprzedzić miłośników Stanisława Wyspiańskiego, iż jego dzieła użyto bardzo oszczędnie. Pokusiłbym się o stwierdzenie, iż reżyser lekko naciągnął rzeczywistość, kanwą go na plakatach anonsując. Oprócz kontrowersji, budzących onegdaj (bo dziś jakby mniej) sporo emocji, otrzymaliśmy, dość niespodziewanie, ciekawą diatrybę o roli aktora w kreowaniu przypisanej mu postaci. Mocnym bon motem rzecz czytaj dalej »

Zaszłość nr 40.

Wpis sprzed roku, na prośbę – jeszcze nie z bloga. 🙂 Lubię poniedziałki… …papierowo godnym jest tydzień zacząć. Dłubanina, próbująca grzebać w istni naszych ludzkich bied i porywów ducha, zwana literaturą, z papierem się kojarzy. Trwa era (erka, warkną konserwy, ja z nimi) komputerowa; nie zaprzeczając, jednak za lubym szelestem kart książki czy gazety się czytaj dalej »