Zaszłość nr 40.

Wpis sprzed roku, na prośbę – jeszcze nie z bloga. 🙂 Lubię poniedziałki… …papierowo godnym jest tydzień zacząć. Dłubanina, próbująca grzebać w istni naszych ludzkich bied i porywów ducha, zwana literaturą, z papierem się kojarzy. Trwa era (erka, warkną konserwy, ja z nimi) komputerowa; nie zaprzeczając, jednak za lubym szelestem kart książki czy gazety się czytaj dalej »

Zaszłość nr 34.

Przed rokiem zamieszczałem wpisy na fb, cykl „Lubię poniedziałki”. Dziś kolejny,, zapraszam. ☺   Lubię poniedziałki… … to najukochańszy dzień tygodnia. Miało nie być walentynkowo, ale parę osób chciało, to macie. Widać pragnienie uczucia w narodzie duże. W planach, oprócz zamieszczonego wątku z humorem i tiu, tiu, tiu, słodkim zakończeniem był jeszcze epizod dramatyczny, ale czytaj dalej »