Test Coopera.

Ciesząc się z poluzowania epi-restrykcji, ochoczo podążam na miejsce zbiórki przy Kotwicy. Bez maseczki czuję wolność i wiatr w resztkach włosów. Raźno przebierając nogami, stawiam się punktualnie. Wszyscy dotarli, zaczynamy merytorycznie wolnym truchtem. -Słuchajcie, mili – zacząłem, czując zbliżającą się zadyszkę. -Słuchamy pilnie. -Co nowego? -Chyba skrywasz jakąś bombę… -Zamieniany się w słuch. Nabrałem głęboko czytaj dalej »