Wiatrołom.

Las rósł bujny i zdrowy, kłując swą kipiącą żywotnością w oczy cherlawych przyjezdnych. -Piękne drzewa! -Chwalili, a pod płaszczykiem zachwytu przelewała się woniejąca żołć, bezsilnie bulgocąc z cicha. Bór szumiał z wyższością, nietknięty. Już przy samej ziemi, glebie odżywczej, matczynej, poczynała się moc, średnicą pni krzepko ofiarując pionowi opokę, zda się, niezniszczalną. Grube, krwiste sokami czytaj dalej »

Raport tatrzański.

Obudowawszy weekend piątkiem i poniedziałkiem, wyruszamy w górski nasz skarb narodowy, aby pochodzić, pobiegać, napatrzyć, oddychać. Odżyć. Zakopane wita, smogiem nie strasząc. Sery się wędzą. Obrawszy za bazę schronisko na Hali Ornak, podchodzimy Doliną Kościeliską. Ćma ludzka gwarzy wokół, lecz nie ma co: zachwyt z obu zboczy wisi w powietrzu. Skały, skały grają. Zieloność mnoży czytaj dalej »

W górach. Wyjątki z katechizmu.

Śniegi w Tatrach topnieją, zapraszając na łono hal, wierchów i lasów. W góry! Tamże szukają wytchnienia wśród przyrody znizinnieni losem warszawscy imigranci. Kochamy wszystkie pasma, a oddechem natury nie pogardzamy i na jeziorach czy plażach Bałtyku, lecz Tatry niejako ogniskują zasoby polskiej dzikości i odludzia, uwypuklając nasz stosunek do nich. Z jednej strony nęcą unikatowe czytaj dalej »