Z wywalonym jęzorem.

Lubię poniedziałki, kiedy chłodnym rankiem można wspomnieć skwar weekendu. Kiedy dyszeliśmy jak pieski…🙂 Wybraliśmy się na Szczęśliwą 7 Mokotowską, aby na nietypowym dystansie przegnać nudę piątek. Powitało nas miłe ciepło, stopniowo zmieniające się w duży upał, który tuż przed startem ukonstytuował się w cholerny, nie do wytrzymania skwar. Powietrze drgało z gorąca nad siekierkowskimi alejkami. czytaj dalej »