Letnia opowieść zimowa.

Nie da się w tych dniach, idąc na arcydzieło Szekspira, abstrahować od wszechpanującego cholernego upału; pardon – od temperatur w połowie czerwca. Oczekujemy ochłody. Przekraczając progi Narodowego, otrzymujemy wpierw wsparcie cielesne: klima działa jak należy. Później Opowieść Zimowa łagodzi i umysłu ukropy, z należytym dystansem – ale i swadą! – sztukę mistrza serwując. Marcin Hycnar czytaj dalej »

Klątwa nieco wyblakła.

W pierwszych słowach muszę uprzedzić miłośników Stanisława Wyspiańskiego, iż jego dzieła użyto bardzo oszczędnie. Pokusiłbym się o stwierdzenie, iż reżyser lekko naciągnął rzeczywistość, kanwą go na plakatach anonsując. Oprócz kontrowersji, budzących onegdaj (bo dziś jakby mniej) sporo emocji, otrzymaliśmy, dość niespodziewanie, ciekawą diatrybę o roli aktora w kreowaniu przypisanej mu postaci. Mocnym bon motem rzecz czytaj dalej »

Kobieta machająca nogami. Ibsen.

Na początku wprowadzono – czy intencjonalnie – element dezorientacji, pisząc, iż inscenizacja Heddy Gabler traktuje o kobiecie uwikłanej w drobnomieszczańskie zatęchłości. Tymczasem sztuka ledwo tyka takich kwestii, skupiając się, mistrzowskim dialogiem Ibsena w interpretacji Kuby Kowalskiego, na psychologicznym portrecie wartej siebie grupki. Mistrz Henrik wirtuozersko rzecz prowadzi, żonglując naszymi sympatiami względem postaci dramatu. Każdy z czytaj dalej »

Internet. Czas się bać.

Wojciech Orliński opisuje zagrożenia, jakie jego zdaniem niesie ze sobą globalna sieć, konkretyzując, co straciliśmy: wolność wyboru, prawa, dostęp do informacji, prywatność, wolność słowa, pracę, kulturę i transparentność. Internet, diabeł wcielony, odbiera nam te dobra w coraz większym stopniu; klęska ludzkości czeka za progiem. Autor największe zło dostrzega nie tyle w samym systemie www, co czytaj dalej »

Zwierzaki Wajraka.

Czy ten Łukasz zwariował, publikując recenzję książeczki dla dzieci? Nie całkiem jeszcze zmysły straciłem, a opisywana pozycja godna jest polecenia bez względu na wiek. Adam Wajrak od lat popularyzuje przyrodę i w „Zwierzakach” wywiązuje się z tej roli znakomicie. Poza drobnymi, pomijalnymi usterkami zredagował książkę czyściutko merytorycznie. Sukces to niemały, zważywszy ilość wiedzy zawartej na czytaj dalej »

Literacko po dzielni.

Pisząc przewodnik, niechby i belestrystyczny, ograniczony do konkretnego obszaru, autor ponosi ryzyko odrzucenia przez część czytelników, których sprawy owego terenu mniej wzruszają. Paweł Dunin-Wąsowicz podjął wyzwanie, pracowicie przeczesując setki stronic w poszukiwaniu śladów ukochanej dzielnicy. Nadobny to trud – wszak z nazwy Joli Bord = Piękny Brzeg – i uwieńczony sukcesem. Ja w okolicy tylko czytaj dalej »

Goniąc marzenia.

Z przyjemnością zwielokrotnioną przedstawiam Wam książkę napisaną przez Radka, zachęcając do sięgnięcia po nią. „Goniąc marzenia” traktuje o bieganiu, którą to aktywność autor sam uprawia, propaguje i młodzieży zaszczepia. Nasze ścieżki przecinają się nieraz, Milanówek i okolice wszak leżą niedaleko od stolicy, a truchtająco wykazują aktywność sporą. W publikacji znajdziemy historie czterech mężczyzn, kochających bieganie czytaj dalej »

Sennik.

Ian Wallace, brytyjski psycholog, zabiera nas w podróż do krainy niejawy. „100 snów które wszyscy mamy i co one znaczą” próbuje pomóc poznać nam stan, trwający przez trzecią część naszego życia… Zaczyna się od bardzo merytorycznego opisu zjawiska od strony biologicznej. W części głównej opisano sto najczęściej pojawiających się schematów snów, na przykład ucieczka, spadanie, czytaj dalej »

Burza.

Szekspir w marmurach Narodowego oznacza obecność obowiązkową. Z przyjemnością. Lecz wzniośle i ekskluzywnie poczuliśmy się tylko w holu. Na sali Bogusławskiego usadzono nas w niewygodnych krzesełkach, nieomal na scenie; twarzą w twarz z aktorami kazano podziwiać spektakl trafnie określony jako postszekspirowski. Chwilami sir Williama trzeba było ze świecą szukać. Otrzymaliśmy namiastkę Burzy, przetykanej musicalowymi tańcami czytaj dalej »

Na pewnym cieplutkim dachu.

W Narodowym na Wierzbowej Gajos gra! No, to trzeba iść, gdyż niegdysiejszy Janek Kos pełni na ojczyźnianych deskach etat instytucji. Wielu powie: zasłużenie. Jesteśmy skłonni zgodzić się z tym twierdzeniem, podpierając się skonsumowanym właśnie spektaklem. „Kotkę” otrzymujemy mocną, agresywną, pikantną, momentami wręcz wulgarną. Odnajdują się w tej konwencji Edyta Olszówka i Ewa Wiśniewska świetnie, a czytaj dalej »