Ich dwóch i ona.

Idziemy na Rynek Nowego Miasta. Grają „Taśmę”. autor: Stephen Belber scenografia, kostiumy: Wojciech Stefaniak reżyseria: Michał Siegoczyński muzyka: Damian Neongenn-Lindner Teatr WARSawy zabiera nas na widownię otaczającą z czterech stron scenę, gdzie swoją sztukę odgrywa ich troje. Wypadają ekspresyjnie, przekonująco i dramatycznie w sam raz. Z tekstu zostało wyciągnięte przesłanie, podane warsztatowo i nienachalnie. Fabuła czytaj dalej »

3 sekundy.

Doktor Les Parrott jeszcze raz zabiera swoich czytelników do gabinetu psychologii praktycznej. Książka zawiera wiele interesujących kwestii, pozwalających spojrzeć z innej perspektywy na nasze stosunki ze światem, bliźnimi i samym sobą. Rzecz napisano bardzo po amerykańsku, stylem podręcznika pozytywnego. Sporo treści nie będzie nowością dla ludzi oczytanych, mających kontakt z aktualnymi trendami pedagogiki, socjologii, zarządzania, czytaj dalej »

Shantaram.

Kiedy dostajemy do ręki szeroko reklamowaną, grubą powieść o tytule zdradzającym miejsce akcji, spodziewamy się otrzymać obraz Indii, nanizany na ciekawą fabułę. Gregory David Roberts podejmuje taką próbę, lecz efekt nie powala na kolana. Narrację oparto na wątkach autobiograficznych autora, ale nawet on sam przyznaje, iż wiele rzeczy zmyślił. Tę szczerość zapiszmy mu na plus, czytaj dalej »

Pewnego razu w Hollywood.

Nie do końca znamy zasady rządzące szoł-biznesem fabryki snów, zatem trudno odnieść się do zapowiedzi Tarantino dotyczącej jego reżyserskiej ścieżki. Otóż ogłosił on, iż bieżąca produkcja będzie przedostatnią w karierze. Zamknąwszy listę swoich filmów okrągłą dziesiątką, syt chwały, ma ponoć osiąść na laurach. Jest na czym, przyznajmy. Wierzyć czy ze zdystansowanym sceptycyzmem podejść? Oto brzmi czytaj dalej »

Wieczór Trzech Króli.

Po krwistościach, dramatach i dylematach władzy na duchowości wyniosłej, przyszedł czas na komedię. Lżej. Wieczór zapowiadał się interesująco, albowiem dla lubelskiej „Osterwy” to już piąta interpretacja „Wieczoru Trzech Króli”. Historia okraszona kreacją Solskiego, nieomal wiek temu, pachniała przebojem. Wszyscy stanęli na wysokości zadania, dobrą i pouczającą rozrywkę nam serwując. Pomysł reżyserski, aby zamienić role płci czytaj dalej »

Ostatnia olimpiada.

Dla Aleksandra Krawczuka piastuję sentyment jeszcze z beztroskich czasów dzieciństwa. Profesor mieszka mianowicie w sąsiedztwie mojej szkoły podstawowej w Krakowie, słynnej tysiąclatki numer 29. Tutaj mijaliśmy się z panem ministrem kultury i sztuki, swawoląc na wzgórzu Krzemionki, sławnym odpustem Rękawka, kościołem Benedykta i starym austriackim fortem. Mama pokazawszy brzdącowi ledwo piśmiennemu postać sławną, zaszczepiła wnet czytaj dalej »

Krwawy chorwacki Szekspir.

Z ciekawością wybraliśmy się na kolejny festiwalowy wieczór, zainteresowani nie tylko wystawianą sztuką, ale i nowym dla nas budynkiem Teatru Szekspirowskiego. Najwspanialsze sale w wykwintnym gmachu nie zastąpią kunsztu aktorów i reżysera, niemniej miejsce odbioru sztuki gra swoją, nomen omen, rolę. Charakter i styl architektury może – nie musi – określać charakter przedstawień rozgrywanych w czytaj dalej »

Gdzie Rzym, gdzie Gdynia.

-Dosyć stromy jest ten port – zauważyła Agnieszka, mijając się z wagonikiem kolejki górskiej, mozolnie pnącym się po nachylonym zboczu. W dole śmigały żaglówki, wskazując kwilącym mewom korytarze powietrzne. Z drugiej strony dobiegał zgiełk samochodów, stojących w gigantycznym korku. Gdynia bywa niełatwa. Na nowym, eleganckim budynku nie ma śladu po Festiwalu Szekspirowskim. Ni flagi, ni czytaj dalej »

Żyd, który stał się Chrystusem.

Rozpoczynamy z dawna wyczekiwany Festiwal Szekspirowski od „Kupca weneckiego”. Rzecz podają słupszczanie, stający aktorsko na wysokości zadania. Nad morzem się akcja zaczyna, leżącym pod falochronem Antoniem; jakżeby inaczej w Trójmieście? Metoda włączania do sztuk leciwych współczesnych gadżetów panoszy się ostatnio w teatrach. Poczęstowano nas i tutaj dresami, rapem, laptopem i magnetowidem rzuconymi na weneckie bruki czytaj dalej »

Mistrz i Małgorzata w Warszawie.

Po kilkudziesięciu latach zawitali do nas z Moskwy. Z wdziękiem rozgościli się w stolicy, indagując jej mieszkańców o życie, zwyczaje, zarobki, uczucia… Nazwano takie spotkanie „Każdy dostanie to, w co wierzy”. Teatr Powszechny zaprasza tym razem na przedstawienie z góry określone jako mocno wchodzące w interakcje z publiką. Usadzono nas wkrąg przy ogromnym stole, pełniącym czytaj dalej »