Mili, jeszcze o mili.

Lubię poniedziałki… po dobrze wykonanej weekendowej pracy, zatknąwszy okazałe wiechy na mizernych zwieńczeniach sukcesów, należy się wytchnienie. Tak. Ósmego dnia pan odpoczął. Jako że dziewiczym zagospodarowane sobotnie pole było, słodkim znajduję słonego potu otarcie. Inicjacją odkryłem: organizację zwodów, bieg na milę (i to przełajem) i konkretnie: start w Klubowej Mili Trucht Tarchomin Team. Założenie całego czytaj dalej »