Zimowe przekopki beskidzkie.

Biegnę na Policę, aby złapać ostatki zimy. Moja towarzyszka Aga musiała pozostać w stolicy, więc tuptam po Beskidzie Żywieckim sam. Wspiera mnie niezawodny tata, dowożąc, czekając, karmiąc; przy okazji sam zażywa konkretnego spaceru. Mając taką podporę, nastawiam się na sportową wycieczkę, planując konkretne tempo. Traktuję to jako przetarcie przed sobotnimi Tatrami. Startuję z Sidziny – czytaj dalej »