Korona zup, waza wirus.

-Lubię poniedziałki – oświadczyłem, wychodząc z lokalu na deptak szczawnicki. – Doświadczam prymitywnego, lecz w pełni akceptowanego zadowolenia z życia. Takim nastrojem – fatalnym z punktu widzenia filozofii i potrzeby naprawy świata – skutkuje obżarcie się we właściwym miejscu odpowiednim wywarem. Spotkała mnie przyjemność kulinarna w polecanym miejscu. Jak wiadomo nie od dziś, rekomendacja pocztą czytaj dalej »