parkrun Rzeszów.

Po zadekowaniu się na kwaterze przywitał nas motywujący plakat. Zapachniało dobrą wróżbą. Trasę na Podkarpaciu mają ciekawą. Prowadzi wzdłuż Wisłoka, płaską aleją o dobrej nawierzchni. Jako ciekawostkę oferuje alternatywne pokonanie odcinka… tartanem. Tak! Na bulwarze można sprinty w kolcach śmigać. Długość mniej więcej się zgadza, czy zyskamy na wyniku – bogowie wiedzą. Niemniej taka opcjonalność czytaj dalej »

parkrun Zagórów.

Szubianki, bo tak brzmi właściwą nazwa lokalizacji, witają pięknym lasem i rześkim porankiem – jesień zza drzew wygląda, choć nieśmiało. Wielkopolska zaprasza. Ekipa uprzejmie wita, godzinę przed startem dystans już oznaczywszy. Brawo! Trasa przepiękna, przełajem po ścieżkach leśnych prowadzi. Idealne miejsce do biegania. Płasko nie jest. Malowniczości dodaje odcinek skrajem pól, powiewem bukolicznym ciesząc mieszczucha. czytaj dalej »

Zwycięstwo pod Poznaniem.

Dąbrówka: już sama nazwa pachnie lasem. Teren nie sprawia zawodu, ciesząc oczy i płuca. Wrześniem przyroda całkiem żwawo w Wielkopolsce sobie poczyna. Pani Jesieni nie widać. Zanurzamy się w ścieżki flankowane śmigłością sosen, pobłażliwie z wysokości na kolorowe stadko spoglądających. Czarodziejskim sposobem skręcamy cały czas w lewo, dopinając pętlę start-meta. Po drodze prawdziwe skrzyżowanie biegowe: czytaj dalej »

parkrun Los Angeles.

Często chowa się pod kołdrę takie fakty, że w miejscu nadzwyczajnościami sławnym, znajduje się dodatkowo cudowny las. Anielsko wygląda, takoż szumi i pachnie, zatem stąd go nazwali. Aż się skojarzył jakiemuś posiadaczowi wizy z mieściną kalifornijską, gdzie kiepskie czasem filmy kręcą. Niechże onym będzie, aczkolwiek kudy tej osadzie u stóp Hollywood do Częstochowy i to czytaj dalej »

Zaliczone serce.

Romantycznie zakreśla się zarys trasy w Parku Skaryszewskim, wyrażając donożnie miłość do biegania. I po tym pięknym serduszku zasuwamy, pod stopami gniotąc płaskość komfortowego asfaltu, ofiarującego szybkość trasy. Finiszujemy długą prostą, metę widząc z daleka. Prastary to parkrun, nobliwy; pierwszy w Warszawie, a w Polsce jeno kilka mu stażem dorównuje. Wielce trudno w czołówce się czytaj dalej »

Trzecie urodziny parkrun Jabłonna.

To najbliższa od mojego miejsca zamieszkania lokalizacja, chociaż poza granicami Warszawy. Tak uwidaczniają się zalety mieszkania na peryferium stolicy. Polecam ów bieg cosobotnio, a przed urodzinami, zapraszając wszystkich, dodam tylko – uważajcie na słodkości. A parkrunowi Jabłonna życzę sto lat! Niech ta piękna trasa cieszy się nieustannie znakomitą frekwencją. Link do wydarzenia: klik. Łukasz Klaś

Muzyczny parkrun.

Trasa wiedzie trzema okrążeniami po alejach zdrojowych, zwiedzając co ciekawsze atrakcje. Płaskość terenu i wygodne, twarde podłoże zapraszają do przyspieszenia, mamiąc wizją dobrego wyniku. Płuca i mięśnie mają trochę inne poglądy w tej kwestii; na dystansie trzeba znaleźć kompromis i coś do mety dowieźć. Finisz w miejscu tak uroczym, że zapiera dech dodatkowo: połączenie roślin czytaj dalej »

parkrun Kalisz.

Mówią, że grodowi onemu miano najstarszego w Polsce się należy. Patyna zobowiązuje i kaliszanie parkrunując, godnie swoje miasto ubogacają. Gościnność i ład czeka na przybysza na starcie, szybka nawierzchnia na dystansie, ujmująca atmosfera na mecie. Trasa nad Prosną prowadzi spokojną aleją, pozwalającą się rozpędzić na płaskości asfaltowej. Nieodmiennie sympatycznie wypada mijanie wszystkich po nawrotce – czytaj dalej »

Wejherowo.

Miejsce rozgrywania parkruna Wejherowo posiada dla mnie szczególny walor wspomnieniem: tutaj finiszowałem, debiutując w ultramaratonie TriCity Trail. Po tych samych ścieżkach biegłem teraz z wielką radością, odrobinę krótszym dystansem nudnej piątki ☺ organizm absorbując. W przepięknym parku goszczą nas na Kaszubach, oferującym zarówno infrastrukturę potrzebną, jak i kojące przyrody okoliczności. Wspaniale prezentuje się aleja róż, czytaj dalej »

Strategia i taktyka.

parkrun Warszawa-Praga zaplanowałem sobie na ten dzień już dawno, wietrząc osłabioną stawkę wobec rozgrywanego wieczorem Biegu Powstania Warszawskiego. Opracowawszy tak wyrafinowaną strategię, liczyłem – że może wreszcie – na zwycięstwo. Wszak atakowałem tę lokalizację już kilkanaście razy. W autobusie wiozącym mnie na start spotykam Marcina, który wyruszył zadebiutować w nowym miejscu. I już wiedziałem, że czytaj dalej »