Ostatnia olimpiada.

Dla Aleksandra Krawczuka piastuję sentyment jeszcze z beztroskich czasów dzieciństwa. Profesor mieszka mianowicie w sąsiedztwie mojej szkoły podstawowej w Krakowie, słynnej tysiąclatki numer 29. Tutaj mijaliśmy się z panem ministrem kultury i sztuki, swawoląc na wzgórzu Krzemionki, sławnym odpustem Rękawka, kościołem Benedykta i starym austriackim fortem. Mama pokazawszy brzdącowi ledwo piśmiennemu postać sławną, zaszczepiła wnet czytaj dalej »