Maska.

Mam i ja. Tuż po prima aprilis zgotowano nam w pracy jakże miłą niespodziankę. Otrzymaliśmy po dwie sztuki na (nomen omen) głowę, aby z praniem kłopotu nie sprawiać. Dysponuję narzędziem przeciw wrogowi, dumnie przyłbicę na pysku nosząc, spokojny o wlot sterylnego powietrza do płuc. Posiadając taką zaporę, spokojniej w przyszłość niepewną spoglądam. Ekwipaż zaktualizowano. Pięknie czytaj dalej »