Pocztówki bałtyckie.

*** Badam nowe trendy na plaży, łypiąc okiem to tu, to tam; szukam mody. Nie, nie zgłębiam po trosze abstrakcyjnego dla mnie świata konfekcji, zwłaszcza damskiej. Zajmuję się pryncypialnymi na bałtyckim urlopie utensyliami, budzącymi w każdym z nas wewnętrzny, acz często starannie skrywany uśmiech. Tęskinimy za niewinnością dni dziecięctwa… A zatem wzrok przyciągają dmuchanki: tradycyjne czytaj dalej »

Na zachodzie ze zmianami.

Ukończywszy parkrun w czasie nienajgorszym rzucamy się na Pomorze Zachodnie zwiedzaniem. Wpierw atakujemy Szczecin, miasto nadobne, najbardziej morskie, sto kilometrów od Bałtyku leżące. Sól w powietrzu krąży i we włosy się wplata, skrzypienie olinowania słychać, mew tupot robrzmiewa. Jeszcze urodę Lasku Arkońskiego mamy przed oczami (a jego wzgórz w mięśniach nóg), a już do centrum czytaj dalej »

Przesilenie letnie.

Skrzypiąc, trzeszcząc i dysząc rok przewraca się na drugi bok. Zjadł, co było do zjedzenia, utuczył się urodzajem, pochłonął noce, scieplał, ofiarował złudne nadzieje, urósł według możności i rzecze: dość. Teraz panuje wyż, wszystkiego w bród, zatem ludzie, cieszcie się. A potem stopniowo pocznie wszystkiego ubywać, jeno mroku i zimna dołożą. Tymczasem gaudeamus: oto Przesilenie czytaj dalej »

Dla oceanów.

*** *** Wymyślają różne podmioty akcje promujące ochronę przyrody i chociaż zapewne z wielu powodów, to cel sam w sobie zasługuje na pochwałę. Włączamy się zatem w wydarzenie Run for tbe oceans, sygnowane przez Adidas Runners. Wpłacają za każdy przebiegnięty kilometr dolara na ratowanie światowych morskich bezkresów, propagując zarazem samą ideę. Przy okazji refleksje nachodzą, czytaj dalej »

Raport tatrzański.

Obudowawszy weekend piątkiem i poniedziałkiem, wyruszamy w górski nasz skarb narodowy, aby pochodzić, pobiegać, napatrzyć, oddychać. Odżyć. Zakopane wita, smogiem nie strasząc. Sery się wędzą. Obrawszy za bazę schronisko na Hali Ornak, podchodzimy Doliną Kościeliską. Ćma ludzka gwarzy wokół, lecz nie ma co: zachwyt z obu zboczy wisi w powietrzu. Skały, skały grają. Zieloność mnoży czytaj dalej »

Wesele.

Urozmaicenie pozwala wprowadzić nowe, ciekawe bodźce do treningu biegowego. Posłuszni temu prawidłu, opisujemy Wam wspaniałą jednostkę ćwiczebną, zrealizowaną w sobotę na zaproszenie pary organizatorów: Marty i Mariusza. Sprzęt: wcale niełatwo dobrze się wyposażyć na takie wydarzenie. Wiadomo, iż zły dobór chociażby obuwia potrafi zepsuć najlepsze szuranie. Tutaj dało się zauważyć tendencję do stosowania obuwia minimalistycznego czytaj dalej »

Podkowa.

Co przynosi szczęście? Podkowa. Rozumni ludzie nie wierzą, rzecz jasna, w farta, między bajki wkładając: wróżby, przesądy, talizmany, zaklęcia, pecha i magiczne liczby. Jednakowoż… Liczone w milionach dolarów biznesy hotelowe usuwają feralne numery pięter. W Chinach nie prześpicie się na czwartym poziomie, u nas po dwunastym następuje czternaste od razu. Zepsuci do cna piłkarze, bożyszcza czytaj dalej »

Setunia.

Lubię to określenie, zawierające w swej pieszczotliwości rozłożysty wachlarz smaków i odcieni liczby 100. Setka zajmuje trwałą posadę w naszej kulturze, daleko wybiegającą poza matematyczne obszary. Jest granicą, celem, pełnią, doskonałością i esencjalną okrągłością. I właśnie 25 maja stuknie mi setunia biegów parkrun. Okazja to przez samych organizatorów idei usankcjonowana przepoczwarzeniem uczestnika z czerwieni (50) czytaj dalej »

Moja walka.

Czytelników nie uczestniczących pasjami w warszawskim życiu teatralnym pragnę uspokoić. Nie propaguję nazizmu, a jedynie recenzuję – acz w szerokim kontekście, zaiste – sztukę wystawianą na deskach Powszechnego. Miejsce to znamienne dla tej tematyki – trochę, jakby w niebie o szatanie rozprawiać, używając jego słów. Albowiem ta inscenizacja Mein Kampf bazuje na słowach oryginału, niewielkie czytaj dalej »

Pięć kilometrów z balonem.

Bieganie zasadniczo należy do sportów indywidualnych, zdarzają się wszelako sytuacje, stawiające przed nami wyzwania drużynowe. Odstawiamy na chwilę wzniosłą samotność długodystansowca, gromadnie podążając do mety złączeni wspólnym celem. Wataha wilcza potrzebuje jednakowoż samca alfa na czele (lub też: owieczki mykają za baranem). Tu zaczyna się chlubna, piękna i wdzięczna rola pacemakera. Mój klub Trucht Tarchomin czytaj dalej »