Setunia.

Lubię to określenie, zawierające w swej pieszczotliwości rozłożysty wachlarz smaków i odcieni liczby 100. Setka zajmuje trwałą posadę w naszej kulturze, daleko wybiegającą poza matematyczne obszary. Jest granicą, celem, pełnią, doskonałością i esencjalną okrągłością. I właśnie 25 maja stuknie mi setunia biegów parkrun. Okazja to przez samych organizatorów idei usankcjonowana przepoczwarzeniem uczestnika z czerwieni (50) czytaj dalej »

Moja walka.

Czytelników nie uczestniczących pasjami w warszawskim życiu teatralnym pragnę uspokoić. Nie propaguję nazizmu, a jedynie recenzuję – acz w szerokim kontekście, zaiste – sztukę wystawianą na deskach Powszechnego. Miejsce to znamienne dla tej tematyki – trochę, jakby w niebie o szatanie rozprawiać, używając jego słów. Albowiem ta inscenizacja Mein Kampf bazuje na słowach oryginału, niewielkie czytaj dalej »

Pięć kilometrów z balonem.

Bieganie zasadniczo należy do sportów indywidualnych, zdarzają się wszelako sytuacje, stawiające przed nami wyzwania drużynowe. Odstawiamy na chwilę wzniosłą samotność długodystansowca, gromadnie podążając do mety złączeni wspólnym celem. Wataha wilcza potrzebuje jednakowoż samca alfa na czele (lub też: owieczki mykają za baranem). Tu zaczyna się chlubna, piękna i wdzięczna rola pacemakera. Mój klub Trucht Tarchomin czytaj dalej »

Wody lanie.

Ten poniedziałek lubię szczególnie, uczuciem zarezerwowanym dla czynności, które przychodzą nam łatwo i przyjemnie. W laniu wody czuję się znakomicie, ku rozpaczy rzesz czytelników. Pisanie nieuzasadnionych rozwlekłości, rozstrzyganie nikogo nie interesujących, akademickich kwestii, lubieżne pławienie się w bajorkach przemądrzale brzmiących słówek – to moja domena. Śmigus-dyngus, użyczając pięknego określenia na literackie przynudzania, stawia mnie w czytaj dalej »

Piąte jest fajne.

Po weekendowym starcie, ochłonąwszy, spokojniej patrzę na zyski i straty. Dwa dni potrafią uporządkować perspektywę. Miast podnosić głos, unoszę brew. ☺ Do tych zawodów zapisaliśmy się z Agnieszką kilka miesięcy temu: Turtul Trail, 28 kilometrów przełajem i 400 metrów w górę – zatem i 400 w dół. Nielekko. Tydzień wcześniej badaliśmy trasę rekonesansem, opisując wrażenia czytaj dalej »

Świętujemy urodziny!😄😄

Lubię poniedziałki… jubileuszowe! Albowiem okazja to nie byle jaka: Nudnym Piątkom stuknął roczek. Radosną chwilę obchodzimy razem z Wami, gdyż to Wy, Czytelnicy i Sympatycy pełnicie w tej zabawie najważniejszą rolę. W tym miejscu chciałbym Wszystkim serdecznie, gorąco i mocno podziękować za te dwanaście miesięcy. Jesteście wspaniali i mobilizujecie mnie słabego do dalszej dłubaniny pisarskiej. czytaj dalej »

Czarnopole.

Sprawy dojrzały do napisania kryminału biegowego; przedstawiam fragmenty pilotażowo. Wszelkie przedstawione szczegóły autentyczne, bo powstały w umyśle autora. 😀A zresztą – jaki to dziś dzień? *** Wiosenne słońce niezdecydowanie przedzierało się przez wiosenne listowie, barwiąc dno lasu bladą żółcią. Na ścieżkach niknęły z wolna ślady wczorajszego deszczu, a w powietrzu unosił się miły zapach gleby czytaj dalej »

Różne skarpetki i co dalej.

21 marca świętując nadejście wiosny, solidaryzujemy się także z osobami dotkniętymi zespołem Downa. Datę wybrano nieprzypadkowo, gdyż przypadłość tę determinuje zaburzenie składu dwudziestej pierwszej pary chromosomów. Pięknie się to komponuje z dedykacją dla ludzi niezwykłych, odmiennych, co nie znaczy – gorszych. Dla podkreślenia gromadnej inicjatywy ubieramy tego dnia kolorowe skarpetki z różnych par. Niechże wesoło czytaj dalej »

Koty.

Lubię koty. Trudno pozostać obojętnym wobec tych sierściuchów (określenie pieszczotliwe!), łączących w sobie cechy najmilszej przytulanki z trudnym do zniesienia charakterkiem. Mruczki to indywidualiści, chodzący swoimi ścieżkami i niełatwo przeniknąć ich świat. Wielu wielbicieli tych zwierzaków twierdzi, iż jest to niemożliwe. Część kociej natury chyba na zawsze pozostanie dla człowieka tajemnicą. Narosło wobec nich tyle czytaj dalej »

Kryzys wieku średniego.

Dzisiaj, jedenastego marca anno domini 2019, przypada czterdziesta czwarta rocznica moich urodzin. Rzecz nie tak straszna, jak mogłoby się wydawać. Doprawdy, zdarzają się trudniejsze problemy do rozwiązania, niż data mocno akcentująca przemijanie czasu. Tym bardziej, iż sama ta kwestia niesie ze sobą sporą dawkę pozytywnych ładunków, jeśli spojrzymy z odpowiedniej perspektywy. Najpierw, gdy ktoś podchodzi czytaj dalej »