Wesoła kontuzja.

Odniosłem kontuzję. Uraz, bolesność, defekt, dolegliwość, dysfunkcję, niedyspozycję, pierdołę. Fatalnym jednym zdaniem, sam sobie tę przykrość wykrakałem. Podsumowując sezon, nie omieszkałem dodać, iż ze zdrowiem wszystko było tip-top, perfekt, nadzwyczajnie. I na drugi – dosłownie – dzień po wpisie, trach! Poleciały liny nadszarpnięte, czyli alarm z tyłu uda, dwugłowy i okolice. To znaczy dobrze jest czytaj dalej »