Independence Day.

Nie próżnowaliśmy 11 listopada, kręcąc nogami ile sił. Wybór imprez mieliśmy spory, rezultatem startowaliśmy osobno. Zacznijmy niechronologicznie, od popołudniowego sukcesu Agnieszki. XXII Białołęcki Bieg Niepodległości prowadził terenem znanym, ładnym przełajem, lecz o nieco wydłużonym dystansie. W rezultacie finisz rozciągnął się niektórym mocno, o sześćset metrów mniej więcej. Aga pięknie kontrolowała bieg, zwyciężając pewnie i z czytaj dalej »

Lubię takie poniedziałki.

Już w niedzielę wszyscy radośnie czuli, kładąc się spać z rozkoszną myślą: nie trzeba rano wstawać. Przedłużyło weekend święto; radosne, triumfalne wręcz, co w wypadku naszego kraju nie bywa oczywistym. Szykujemy obchody ze spokojną głową, bez niechęci, nawet jeśli ograniczą się one do leniuchowania… Też każdemu należy się! Zachęcam jednak do jakiejś aktywności, aby słodki czytaj dalej »

Bieg Niepodległości.

Nudne piątki… Ponownie spotkała mnie miła niespodzianka przy odbieraniu pakietu startowego. Pierwszy raz zdarzyło się to podczas mojego debiutu w ultramaratonie: TriCity Trail (80+/1700); wówczas także „Nudne piątki” startowały z dwoma piątkami na piersi.   Zarówno wtedy, jak i dzisiaj nie wiadomo, czy to przypadek, czy też miły bonus od organizatorów. I nie chcę dociekać; czytaj dalej »