Pierzasta dolina.

-Co to za zieleń tak się stroszy? – Zapytałem dawno temu, spoglądając z jadącego samochodu na panoramę Służewa. Byłem wtedy świeżym warszawiakiem, pachnącym prowincją, słoikiem i gnojówką. -To Dolinka Służewiecka – usłyszałem. Wiedziałem, iż muszę tam pójść, przeczuwając miłość od pierwszego wejrzenia. Tak. Pięknie się ta oaza natury wkomponowała w betonowisko, koegzystując bezpośrednim sąsiedztwem z czytaj dalej »