Lubię ultra poniedziałki

Moc będzie z tobą, a teraz odczep ten numer z piersi mojej, bo mieczem świetlnym w łeb zamaluję – rzekł Darth Vader, otwierając moją przygodę z Tricity Trail. Odebraliśmy pakiet, w biurze gdańskim spotykając znajomych z… Warszawy: Martynę Adidas Runners i Adriana Nadystansie.pl Tricity Trail. Ultra! – oddałem skok na główkę do głębokiej studni, dna czytaj dalej »

Nie lubię poniedziałków.

Dzisiaj przypada rocznica tej pisaniny. Odczuwam jednocześnie dumę, satysfakcję jak i głębokie rozczarowanie. Poniedziałkowa ambiwalencja, psiakrew. Elegancko wygląda rozpoczęcie od podziękowań, zatem, incipiam… Z całego, mechanicznego, krwiopompnego oraz uczuciowego serca przesyłam Wam, moi drodzy Czytelnicy, ogromnie wyrazy wdzięczności. Za mniej lub bardziej wierne towarzyszenie lubnym poniedziałkom, które potem blogiem obrodziwszy, w nudne piątki, zapasowe środy, czytaj dalej »

Ultra

Wyobrażacie sobie coś nudniejszego niż bieganie? Oczywiście: gorsze jest długie bieganie. Ja lubię. Warto trzymać czujną rękę na falującym pulsie: czas na debiut. Najpierw ustalmy pryncypia. Ex definitione… Przyjął się wśród braci biegowej dość powszechnie zwyczaj określania ultramaratonem wszystkiego, co dłuższe od królewskiego dystansu choćby o odrobinkę. Że niby jedyna definicja klarowna, ścisła, miejsca na czytaj dalej »

Nudne piątki…

Nudne piątki… …maratońsko nudne. Tekst znaleziony w biurze zawodów OWM, gdzie odbiór pakietów trwa. Zgubiony? Zostawiony przypadkiem? Nie sądzę. Przepisałem, publikuję – bo to apel. Udostępniać można, kto wie, czy autora nie poznamy; chyba warto. ***** W niedzielę maraton. Mój debiut. Przygotowywałem się pięć miesięcy. Jak pójdzie? Nie wiem. Z jednej strony – wielka mi czytaj dalej »