Pięć kilometrów z balonem.

Bieganie zasadniczo należy do sportów indywidualnych, zdarzają się wszelako sytuacje, stawiające przed nami wyzwania drużynowe. Odstawiamy na chwilę wzniosłą samotność długodystansowca, gromadnie podążając do mety złączeni wspólnym celem. Wataha wilcza potrzebuje jednakowoż samca alfa na czele (lub też: owieczki mykają za baranem). Tu zaczyna się chlubna, piękna i wdzięczna rola pacemakera. Mój klub Trucht Tarchomin czytaj dalej »

Łamiemy „20” na Biegu SGH. Zając Łukasz zaprasza!

Już 28 kwietnia startujemy w Biegu SGH – nienudnej i jakże szybkiej piątce. W tym roku mam zaszczyt – i przyjemność! – poprowadzić grupę chcących przekroczyć magiczną granicę dwudziestu minut na dystansie 5 km. Tuptanie w roli zająca (pacemakera) należy do moich ulubionych zajęć, nieodmiennie przynosząc satysfakcję i radość z pomocy udzielanej łowcom życiówek. Trasa czytaj dalej »

Lubię poniedziałki…

Lubię poniedziałki… …imprezowy to dzień. Znienacka kumpel na ubaw mnie zaprosił. Biegacz. Mały szok, bo to gostek z ostatnich do zabawy ostrej. Widać, nawrócił się. Zatem można. Gwarantuje dobre żarcie, picie i atmosferę. Koleżanki będą? Najpiękniejsze. Z całej wsi, kędy SKM dojeżdża. Powiedział, że będzie zioło. Łałoł. Nie spodziewałem się po nim. Zaraz jednak skarciłem czytaj dalej »