Buzia.

Słońce świeci, sugerując ład, pogodę i zadowolenie. Ale. Przechodząc ulicą mimo czuję, iż coś na mnie spogląda. Zerkam bokiem, zwalniając kroku, strzygę ślepiem i widzę. Na ścianie panoszy się twarz. Jestże to buzia, miły wizaż, czy raczej facjata, gęba, morduchna, ryj, pysk, cyferblat jeden! Złośliwie patrzy. Rzęs nie ma, a mruży; brwi brakuje, a stroszy. czytaj dalej »