Szczęśliwy Bieg Niepodległości.

Czas zasuwa niczym Coe na finiszu; listopad za pasem. Ani się nie oglądnęliśmy, a już długi weekend nadciąga, przynosząc ze sobą zestaw jedynek do startu: 11.11 o godzinie 11:11. Dla wielu impreza ta wieńczy sezon, skłaniając do walki o życiówki. Ładnie wypada zakończenie startów takim rekordzikiem na dyszkę. I mnie skusili.

Sam bieg wydaje mi się pozytywnym uczczeniem patriotycznego święta. Wychodzi zdrowo, nieco patetycznie i integracyjnie w sam raz. Niemałą rolę odgrywa aspekt estetyczny, odbity obrazem biało-czerwonej flagi, utworzonej przez uczestników. To gra mocno, nawet wzruszająco. Choć tyle wolno dla ojczyzny zrobić bez rozterek.

Odebrawszy pakiet, od razu szczęśliwe wróżby zauważyłem. Dla Nudnych Piątków trafiła się „5” na numerze, fartownie. Lubię z drobnych elementów pomyślny los wyprowadzać. Ze wzruszeniem przyjąłem fakt, iż moja koszulka jest damska. Zaszczytne fata mnie chronią, wszak niewiasty piękniejszą połowę tego łez padołu stanowią. Ponadto: życiówka jest kobietą. Pełen nadziei na starcie stanę.

Spotkajmy się w narodowe święto na trasie. Na wąsy Marszałka! Udowodnijmy, że w bieganiu siła drzemie.

Trzeba ją obudzić.

Łukasz Klaś

9 thoughts on “Szczęśliwy Bieg Niepodległości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *