Systematyczność.

Nudne. Prawda? Istnieje coś nudniejszego od sys-te-ma-tycz-noś-ci? Moja to uprawa, łan i niwa; katuję wpisami z regularnością piątkowo – poniedziałkową, z rzadka środa lub sobota się napatoczy. Czyż i w tym domniemywać, że plon marny?

Kwestia owa dotyka nas w przeróżnych dziedzinach życia. Zazwyczaj mile ją widzimy i wymagamy od innych; któż nie ukontentowałby się systematycznymi podwyżkami pensji od przełożonych? Pocieszę, że czeka nas to na emeryturze, gdzie rewaloryzacja nadchodząc corocznie, podnosi świadczenie. Aczkolwiek skala tej podwyżki rysuje się już smutniej.

Analogicznie w usługach; oczekujemy – ba, żądamy – niezawodności od transportu, handlu, szkolnictwa, służby zdrowia, pani w kiosku, pana w stróżówce i koguta sąsiada – niech pieje punktualnie, za co bydlę je! Nawet niespodziewany deszcz zmruczymy pod wąsem: idź w cholerę, codziennie ma być ładnie. Świat oramkowany niezawodnością należy nam się i basta.

Oczywiście, równie surowo stawiamy sobie wymagania. Nie ma, że burza, w pracy punktualnością błyszczymy: tylko dwa spóźnienia w tym miesiącu, akceptowalne. Trzecie się nie liczy, bo wysypka. Czwarte i piąte też nie – to metro się spóźniło, psiekrwie! I tak w każdej działalności: twardo, zdyscyplinowanie, po prusku. My są dobzi…

I ona dźga, ta systematyczność. Objawia się w mechanizmie przyczynowo – skutkowym bezlitośnie. Pięknym przykładem błyszczy to, co ja i wielu czytelników kocha.

Bieganie .

Czy można biegać nieregularnie? Tak. A warto? No jak mamy nie biegać w ogóle, to dobre i to. Niemniej trening systematyczny ofiaruje o wiele więcej korzyści. Sportowych. Samopoczuciowych. I, co najważniejsze: zdrowotnych.

Nie da się wybiegać takiego kilometrażu zrywami. Arch. Radek Gozdek

Nie pozbędziemy się bagażu kilogramów szarpaniem, pokonując w poniedziałek półmaraton, a potem do niedzieli hulanka. Nasz organizm chce krok po kroku zdrowieć, pięknieć, rozkwitać, doskonaleć. A przecież chcemy być lepsi, prawda? Zatem: krócej, a częściej. Efekty uwidocznią się nie od razu, lecz kiedy już je odczujemy, zdziwimy się mile. Warto. Nawet nie spostrzeżecie się, kiedy tempo progowe stanie się maratońskim. Zakresy drgną! A to – na Hermesea Chyżonogiego – zaprawdę Wam powiadam: bardzo, bardzo przyjemne uczucie.

Spójrzcie na wykres słynnego szybkobiegacza Warszawskiego Scyzoryka. Ile kalorii można spalić! Warunek: systematyczność. ☺ Arch. Radek Gozdek.

Nie obawiajmy się systematyczności, tylko ją polubmy. Kolekcjonować drobne kroczki jeden za drugim, kolekcjonować! Odkreślamy na grafiku: check, check, check. ✔✔✔

Mam ci ja kajetokalendarzyk, zapisany przypominajkami skrupulatnie. Wykazuje tę wyższość nad telefonem, że bateria się nie wyczerpie. I skasować wpisu się nie da, a ślad kartki wyrwanej krzyczy mi Munkiem wewnątrz, czaszkę rozsadzając. Najlepszy kurator ever!

– 10 km cross – załatwić pismo do CHTSM – zadzwoń do mamy – poniedziałkowy wpis –  interwały – kupić mydło i wazelinę – planki – powiedzieć szefowej, że nowa sukienka ładna – wybieganie – ziemniaki – słówka niemiecki – piątkowy wpis – batoniki od Radka – rytmy. I tak dalej. Działa.

A rzeczy ważne, pryncypialne, zręcznie pod nos podstawić, aby z rana w pysk dały. Chociażby ustawić hasło wielkimi literami na parapecie. ☺

Zakreślanka na kalendarzu ściennym wymówką pachnie: nie nosimy go ze sobą, zwłaszcza na urlop nie zabieramy. No jakże to tak, w dzicz? A kajecik co innego: towarzyszy nam dzielnie wszędy; pamiętajcie, żeby w trumnie małą kieszonkę zamówić.

Kto wie, może się jeszcze przyda.

6 thoughts on “Systematyczność.

  1. Chapeau bas, przed Wami, biegacze!
    Umknęły mi w poprzednim wpisie dwa,jakże ważne,słowa.
    O wyrozumiałość proszę.

    A systematyczność i skromność biegaczy – wciąż podziwiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *