Sprint.

Bieg na 100 metrów mężczyzn stanowi dla wielu kulminacyjny punkt Igrzysk Olimpijskich. Trwa dziesięć sekund. Jest się o co bić.

Dla mnie to zbyt słaba pokusa, lecz Agnieszka poczuła zew sprintu i zapisała się z miejsca na Warsaw Track Cup. Widocznie ten upał inaczej działa na niewiasty. A po co oni w ogóle tę setkę do średnich dystansów dołożyli? Dziwne, prawda?

Niemniej poszły starty jak z katapulty. Moc! Śmigano z prędkościami podboltowskimi i proszę: moja debiutantka od razu awansowała do finału. Nagle średnie dystanse straciły nieco na ważności…

W zaistniałej sytuacji przetuptałem sobie spokojnie 800 metrów, a czas 2:25 odpowiada moim ambicjom na tym mitingu w zupełności. Agnieszka mimochodem przemknęła półtora kilometra (5:40) stanąwszy wpierw do deseru: finał setki. Olimpijsko!

Wrzeszczałem jak opętany i proszę: piąte miejsce. Brawo!

I co dalej? Kariera sprinterska kusi…

Ja zostaję przy piątkach w ich nudności. A kobiet do końca nie rozumiem.

Łukasz Klaś

***

2 thoughts on “Sprint.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *