Na przełaj.

Grudzień oznacza dla wielu biegaczy okres roztrenowania, kojarząc się z błogim lenistwem i nabieraniem apetytu na kolejny sezon. Potem wchodzimy w czas lekkich wybiegań, budujących bazę pod intensywniejsze treningi. Ta część naszego planu stanowi doskonałą okazję do częstszego zaglądnięcia w teren. Zostawiając (chwilowo!) asfalt odłogiem, podepczmy trochę leśnych i polnych ścieżek, ciesząc się ich dobrodziejstwami. Zalety crossu mówią same za siebie; zestawmy je zatem, aby unaocznić korzyści i do zastosowania zachęcić. Darz bór, mieszczuchy! 😉

Wielką zaletą biegania w terenie jest jego oczywista różnorodność. Nasz sport, przez swoistą prostotę ruchu, angażuje aparat mięśniowy dosyć wybiórczo schematem. Stąd polecam wszelkie urozmaicenia, a najwspanialsze istniejące – to cross. Górki, dołki, zakręty, przewężenia, piaszczystości pozwolą Waszym nogom nabrać sprężystości gazeli i rączości jelenia. Rozwiną się mięśnie posturalne, odpowiedzialne za prawidłową sylwetkę. Podczas przebierania nóżkami na przełajeu pracuje intensywnie całe ciało, w różnych płaszczyznach się wytężając. Ta baza pozwoli lepiej wejść w konkretny i mocny trening na początku sezonu. Możecie też zbadać okolicę pod kątem wyboru na treningi podbiegów; to idealny sposób na siłę biegową.

Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na pozytywny wpływ biegania w terenie dla wzmocnienia istotnej części ciała: stopy. A rdzeniem i centralnym mechanizmem jest tu staw skokowy. Ileż przerw w treningu – także w normalnym funkcjonowaniu – poprzedziła pospolita przypadłość: skręcona kostka. Na nierównym podłożu, zróżnicowanym także pod względem twardości, dostarczamy naszym kopytkom pożądanych bodźców, dających siłę ich składowym: mięśniom i więzadłom. Tego się nie da wypracować tylko na asfalcie. Trzeba ruszyć w wertepy, a urazy przejdą do strefy wspomnień.

Nie odmawiajcie też sobie kontaktu z przyrodą. Na co dzień tak przenika nas cywilizacja, że każda ucieczka od betonu i plastiku staje się bezcenna. Zimą las wygląda ponuro – powiecie. Sprzeciw! 🙂 Warto rozejrzeć się dookoła, właśnie na spokojnym dreptaniu. Nie wszystkie liście jeszcze spadły. Tu i ówdzie błyska brązem, żółcią i czerwienią. Igły sosen, świerków i jodeł grają głęboką zielenią, a modrzewie rudzieją pomarańczem. Nie wszystkie ptaki odleciały. Kręcą się sikory, kosy i dzięcioły, a puszczyki wkrótce rozpoczną loty godowe. Natura nigdy nie zasypia. W lesie i na polu zawsze coś się dzieje. Nieraz spotka Was niespodzianka, ot, choćby taka jak na zdjęciu tutułowym. Miłe to chwile. Ponadto nawet niewielki park odcina choć trochę od miejskiego hałasu. Leśnej ciszy nie zastąpi żadna muzyka ze słuchawek.

Wszystkie te czynniki potęgują się w górach. W weekend bierzcie buty i wyrywanie na hale a połoniny, kiedy się tylko da. Po bieganiu wejdźcie do górskiego potoku, co daje już pełnię szczęścia.

Na przełaj, biegacze. Przyjemne z pożytecznym łączmy.

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Na przełaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *