Truskawka.

Skusiłem się na truskawki. Co prawda trwa jeszcze kwiecień i powinienem wykazać więcej silnej woli, lecz krew nie woda. Tak ładnie, czerwono i soczyście prezentowały się na półce. Poczułem ten smak w pysku, kiedy tylko mój wzrok padł na ową owocowość. Witamina zatańczyła w powietrzu, podsuwajac oczywisty argument na usprawiedliwienie: zdrowe! Wszak słodkie, lecz niskokaloryczne, właściwe cukry i mikroelementy zawierające. Padł rozkaz, zrealizowany operacyjnie rychło: kupować, żreć.

Mowa o estetycznych truskawkach, schludnie zapakowanych w plastikowe pudełeczko z metką: kraj pochodzenia – Hiszpania. Nie żaden tam Ekwador, wymuszający ciężką, transatlantycką podróż w chłodni, lecz nieodległe, iberyjskie plantacje. Szklarnie je wyhodowały czy nie; wszystko jedno. Tylko 8,99 złotych za porcję dwadzieścia dekagramów ceni się. Lecz cóż! Można dla tej czerwonej, wyczekiwanej podbiebienia rozkoszy stracić raz głowę. Wiosna działa. Poszło.

Umyte (pardon: odkażone) podnoszę do ust. Czar pryska. Żuję, lecz krzywa zadowolenia kubków smakowych szybuje w dół. Nie powiem, że są niedobre, ale… Wyraźnie czuję: to nie to. Okazują się (nieco) zbyt wodniste, włókniste, niesłodkie, nijakie. W ustach rosną. Witaminy nie czuć, a jeszcze te ogonki grube, wyrwać się nie dają i trzonek w dupce zostaje. Łee.

Tak się świat układa: surogat, surogatem.

Trzeba się spokojnie zastanowić, zanim po zastępcze rozwiązania ruszymy. Lepiej wytrzymać, niż erzacem się pocieszać. Wszak w miłości najpiękniejsze jest oczekiwanie. Dotyczy oczywiście nie tylko truskawek; one celnym przykładem służą, gdyż także nasze, wspaniałe,smaczne, na cierpliwość wystawiają. Ceny tych wczesnych dyktują sprzedawcy bandyckie, a nigdy nie wiadomo, do jakiego poziomu zejdą. Co roku taką hopkę przeżywamy.

I tu dochodzę do sedna sprawy: biegania. Zakaz srogi na razie panuje, ale… Właśnie, ważne, co następuje w zdaniu po „ale”. Temat istnieje, bynajmniej rywalizacja szuraczy ustała. Zapraszam na jutrzejszy wpis, w całości już temu poświęcony.

Na razie truskawki (polskie, słodkie, będzie pan zadowolony!) kupujemy po 16 zł.

Smacznego! Lub: czekamy… 😁

***

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Truskawka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *