Kwarantanna z kozą.

Stały w kącie zapomniane, służąc jako wieszak na niedbale rzucone ciuchy. Nabyte w szczytnych celach noworocznych postanowień, od dawna nie zaznały użytku, wyrażonego w gnieceniu tyłka i pedałowaniu w miejscu. Zaistniała sytuacja sprawiła, iż wróciły na scenę, święcąc triumfy i powrót zainteresowania – nie tylko wśród cyklistów.

Rowery stacjonarne.

Sympatyczne maszyny nazywano często, przez podobieństwo sylwetki, kozą; niektórzy romantyczniejsi użytkownicy widzą nawet jednorożca. Przydadzą się rowerzystom, triathlonistom, zrzucającym wagę, znudzonym kwarantanną; przydadzą się i biegaczom.

***

Wartość treningu na rowerku dla biegaczy ocenia się różnie. Nikt nie polemizuje z oczywistością, iż długa sesja poprawia wydolność – jak każdy wysiłek tego typu. Przy kręceniu pedałami mięśnie nóg pracują inaczej niż przy tuptaniu. Jako ćwiczenia uzupełniające nadają się świetnie i taką aktywność zalecam także w normalnych czasach. Raz lub dwa w tygodniu około godzinki kołowrotku na kozie oddziałuje na nas z pewnością korzystnie. Kiedy ograniczamy bieganie, dysponując czasem i siłami, możemy podnieść intensywność pracy na tej maszynie, jeżdżąc częściej. Ważne, by nie ograniczać się tylko do rowerkowania. Dużą część aktywności w domu powinno zająć kształtowanie siły nóg, co nie wymaga wielkiej przestrzeni. Ćwiczenia: przysiady, wykroki, podskoki, step, skipy w miejscu, wspięcia. Pamiętajcie o różnicowaniu form; wiele ćwiczeń znajdziecie w internecie, niemniej podam przykład z przysiadami: obunóż stopy razem, stopy rozstawione, jedna noga z tyłu, jedna noga wyżej, jednonóż (półprzysiady), na niestabilnej powierzchni. Możliwości urozmaicenia bodźców jest mnóstwo. I wracamy do jednorożca. Ogólnie wdrażamy schemat: wydolność na rowerze stacjonarnym, siła biegowa jak wyżej. Dla mocniejszych zawodników rano moc, wieczorem wytrzymałość, dla spokojniejszych co drugi dzień. Oczywiście taki schemat nie zastąpi nam biegania, lecz pozwoli utrzymać dosyć wysoki poziom formy, a niektóre detale i poprawić. Stopniowo na rowerku można też podkręcać opór, co jeszcze zbliża efekt treningu do naszej aktywności: upraszczając, im ostrzej pod górę na dwóch kółkach, tym uda bardziej pracują na moc ogólną, przydatną w każdym ruchu.

Kiedy pozyskałem moją własną kozę, ślubowałem jej wierność treningową i coś więcej: że nie stanie się wieszakiem na ubrania. W przysiędze tej aż po dzień dzisiejszy wytrwałem: rzucam ciuchy wszędzie, na meble, dywan, stół, lampę, sufit, wannę, lecz rowerek stacjonarny jest do ćwiczenia i basta! Czasem takie żartobliwe postanowienia mobilizują do większych rzeczy, czego i Wam życzę. A kiedy skończy się czas wielkiej smuty, radośnie wybiegając na pola i lasy pieprznijcie bieżnię mechaniczną w kąt. Rowerka używajcie dalej.

Dochowajcie kozie wierności.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Kwarantanna z kozą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *