Podsumowanie sezonu.

Przed Wami czai się bardzo nudny wpis. 🙂 Kto wytrzyma do końca?

Lubię biegać. Nie zawsze zadowalają mnie osiągane wyniki, lecz to nie zmienia mojego stosunku. Także po minionym sezonie, zamkniętym niezbyt satysfakcjonująco, dalej chcę szurać. Mocniej, szybciej, więcej. Radośniej.

W roku 2019 postawiłem sobie dwa główne cele: wygrywanie parkrunów i złamanie siedemnastu minut na pięć kilometrów. Po drodze dołożyłem wiosenny start w Turtul Trail – 28-kilometrowym przełaju na Suwalszczyźnie. Nie wszytko się udało. O projekcie Diadem parkrun zamieszczę osobny wpis, tutaj wzmiankując tylko, iż poszło nieźle.


Przygotowania obejmowały dwa okresy: zimowy (aby zrobić formę na wiosnę) i letni (pod starty jesienne). Obydwa zostały w pełni zrealizowane i na ile można tak powiedzieć – z treningów jestem zadowolony. Włożyłem sporo trudu w mocną pracę, mając nadzieję na efekty krótko i długoterminowe. Plan przygotowałem i wykonałem według założeń Jacka Danielsa, zmodyfikowanych pod moje możliwości. Orałem rytmy, interwały i progi, urozmaicone wypadami w teren. Nie zapominałem o treningu dodatkowym, wzmacniającym oraz regeneracji: krio, sen, dieta, rozciąganie i rolowanie.

***

Długodystansowego biegu na Hańczą nie wspominam dobrze pod względem sportowym. Zająłem piąte miejsce, a Agnieszka zdobyła czwartą lokatę wśród kobiet. Mieliśmy nadzieję na podium, cóż, życie zweryfikowało marzenia. Marną pociechą zostanie, iż wyprzedzili mnie zasadniczo młodzi wyczynowcy. Walkę na pięknej trasie warto było podjąć, a tempo uzyskane na pogórkowatym dystansie określam jako satysfakcjonujące: 4:30/km. Z drugiej strony Turtul zabrał ćwierć roku, a efekt mizerny; sport to przede wszystkim smak porażek.

Nie udało się złamać 17 minut na piątkę. Jedyna próba w dogodnych warunkach skończyła się wynikiem 17:08. Zagrałem va banque, zaczynając bardzo mocno i sił starczyło do trzeciego kilometra. Wyniki ten oznacza jednakże pobicie życiówki o całe pięć sekund 🙂 zatem nie płaczę. Powalczę jeszcze o to, o – powalczę. Może na bieżni w kolcach się uda? Dodajmy gwoli ścisłości, iż akcja miała miejsce w czasie „Biegu na Piątkę”, imprezie towarzyszącej Maratonowi Warszawskiemu. Nazwa odpowiednia.

Jesienią zaliczyłem też dwa mocne wyścigi na 10 kilometrów. Wynik 36:14 na wymagającej trasie Biegu przez Most mogę uznać za jeden z ładniejszych w 2019. Natomiast Bieg Niepodległości, mimo czasu lepszego o 4 sekundy, nie dał mi satysfakcji; startowałem jednak z przeziębieniem i więcej nie dało się wycisnąć.

W kilkunastu zawodach zajmowałem miejsca na podiach w różnych kategoriach. Udało się raz wygrać poważne zawody: Bieg Zająca (10 km cross). Przez „poważne” rozumiem imprezę z zapisami, pomiarem, wpisowym etc. To mój pierwszy taki sukces i bardzo się z niego cieszę.

Kilka razy prowadziłem grupy jako pacemaker na mniejszych i większych imprezach. Wszystkie przywiodłem do mety w zakładanym czasie, ciesząc się pomaganiem w realizacji marzeń.

Pacemaker na piątkę. 😉

Wielką wartością samą w sobie było spotykanie i poznawanie wspaniałych ludzi. Z tuptaczami najmilej spędza się czas! Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję, na pierwszym miejscu osobie najważniejszej: Agnieszce. Bez jej wsparcia i towarzystwa osiągnąłbym dużo mniej.

Nie uważam za istotne podawanie dokładnych liczb. Przebiegłem w sumie około 3000 kilometrów, startując w prawie stu imprezach, przy czym większość to parkruny.

Wyniki nie zadowalają mnie i muszę powiedzieć, iż biorąc pod uwagę udane przygotowania, nie bardzo wiem, dlaczego poszło słabo. Z pewnością nie pomogły cotygodniowe mocne starty w parkrunach, połączone często z męczącymi podróżami. Staram się wyciągać wnioski i planuję zwiększyć dawkę ćwiczeń na siłę i technikę. O planach napiszę osobno.

Bardzo cieszy mnie natomiast zdrowie: w tym elemencie wyszło znakomicie! Przez cały rok nie odniosłem żadnej kontuzji, ba! – nawet urazu na tyle poważnego, by pauzować. Niech to stanie się dobrym prognostykiem na 2020.

Pytanie, czy warto było?

Odpowiedź daję prostą: tak.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Podsumowanie sezonu.

  1. W tym roku będzie jeszcze lepiej. Wierzę w to. Trzymam kciuki za realizacje postanowień bl też mam ich trochę. Poza tym czego się nie robi dla zdrowia. Trzymajcie się cieplutko i do boju.
    Pozdro dla Ciebie i Agnieszki i rodziców Twych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *