Pijani. Ktoś jeszcze nie był?

Lepiej oglądnąć o tym sztukę, czy samemu się upić? Odpowiednio spożyć trunki dla nastroju, nie zatraciwszy przy tym godności, to także sztuka! Dzieło Iwana Wyrypajewa, szczególnie w interpretacji Teatru Dramatycznego, dzieli się wyraźnie na dwie części. W pierwszej oglądamy zawiązanie czterech scenek, łączących się ze sobą po przerwie. Bohaterowie (wszyscy) od początku do końca działają i wypowiadają się w stanie upojenia. Podano kwestie imprezowe w postaci mniej lub bardziej strawnej, rozważając pijacką szczerość, która rani, boli, zastanawia i… otrzeźwia. Świta gdzieś w tym wszystkim refleksja, że warto bratać się z prawdą nie tylko po kielichu, bowiem bywa wtedy za późno, śmiesznie, niesmacznie…

Fot. K. Chmura-Cegiełkowska

Radzę jednak do baru udać się po, oglądnąwszy wcześniej całkiem ciekawą grę aktorską, niezłe kostiumy i interesującą scenografię. Los czasem kocha spóźnialskich, tu: część druga znacznie lepsza.

Natomiast gadanie, iż przekonawszy się o żałosności postaw w stanie procentowym, można wejść na drogę cnoty, zostawiam malkontentom. Jak ktoś chce chlapnąć, to go raczej Wyrypajew nie zbawi.

My wyszliśmy z Pałacu bez euforii, lecz i bez kaca…

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *