Pigmalion.

 

Organizują konkurs z tradycją pewną – jak to się pięknie dysharmonizuje z sf. Lecz nazwa memu sercu bliska. Wysłałem wyszłą spod pióra słabego wypocinę… „Jowisz” się zwie.

Znakomity rzeźbiarz Pigmalion tworzył na Cyprze, rodzimej wyspie Afrodyty. Spod jego dłuta wyszedł posąg kobiety tak pięknej, że sam się w nim zakochał, narażając na drwiny ludzi zazdrosnych i małostkowych. Wzruszona cierpieniem artysty bogini miłości ożywiła Galateę, pozwalając zwyciężyć uczuciu.

I żyli długo i szczęśliwie.

Najniespodziewaniej – lecz tym balsamiczniej – do laureatów zaliczyli, na galę zaprosili, słodką niepewność co do ostatecznego miejsca zostawując…

Częstom ostatnio miał się za Pigmaliona: w swych dziełach, jak każdy partacz artysta niedoszły, zakochany srodze, małodusznym odbierałem świat, geniuszu mego nie doceniający. Jury z Chrzanowa zjawiło się boginią, doceniwszy dzieło.

Na taką galę, to nawet nie wiadomo, jak się ubrać. Wszystko powinno być fantastyczne; przyjąłem, że strój mniej ważny, co nie przyszło mi trudno, biorąc pod uwagę ascetyzm mojej szafy.

Finałowy jubel okazała się miłą imprezą, bez przesadnego rozmachu, a sprawnie i rzeczowo przez organizatorów z chrzanowskiego MOKSiR-u przeprowadzoną. Najważniejszym doceniam możliwość wymiany doświadczeń z innymi laureatami, a przede wszystkim z jurorami: Pawłem Majką i Michałem Cholewą. To uznani pisarze sf; tym milsze ich słowa zachęty. Usłyszeliśmy, że nagrodzone opowiadania są akceptowalne wydawniczo; czyż nie zgrabne miodosmarowanie dla nas?

Liczby: zdobyłem wyróżnienie, czyli tak jakby czwarte miejsce i to ex aequo. Przejmuję! Przyjmuję prawem debiutanta bez dąsów, wziąwszy pod uwagę, że prawie dwie setki tęgich piór w szranki stanęło. Niemniej niedosycik podgryza ego; to nie ostatnie moje słowo, parol kawalerski..

Dziękuję Wszystkim, którzy mnie wspierają, a na pierwszym miejscu Agnieszce, bez której tego wszystkiego by nie było.

Łupy, a w zasadzie łupki. 😀

Ten pierwszy maleńki sukcesik luteracki dedykuję Wam, wierni czytelnicy,  obiecując dalsze starania. Jeszcze niejedna Galatea światło dzienne ujrzy, jakem niby-Pigmalion niby-fantastyki.

Wyróżnione opowiadanie „Jowisz” opublikuję pojutrze, w środę. Zapraszam, sami oceńcie.

 

Łukasz Klaś

10 thoughts on “Pigmalion.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *