Nudne oponki.

Pierwszy raz w życiu biegałem po torze wyścigowym. Ponieważ sporty motorowe, w moim osobistym rankingu, zajmują miejsce pod koniec piątej dziesiątki, gdzieś pomiędzy pchnięciem kowadłem a softballem, nie cierpiałem z tego powodu. Niemniej filozof wszystkiego powinien w życiu spróbować, zatem okazja zachęciła nas do wizyty w przybytku spalin i warkotu silników. A jeszcze organizatorzy kusili nazwą Najszybszego Biegu w Polsce. Wybraliśmy się pościgać między oponami Toru Modlin.


Rywalizacja przebiegała w urokliwym, raczej rzadko spotykanym w biegach klimacie. Poskręcany niczym gigantyczne jelito tor rozrzucił stawkę w różnych kierunkach. Nawet patrząc z wysokiej trybuny trudno było momentami zorientować się, kto gdzie podąża. Mokry asfalt odbijał światła latarni, w których pobłyskiwały buty uczestników. Dodajmy „samochodową” oprawę: bandy z opon, hostessę z szachownicą, pilotujący pojazd oraz pitstop z wodą. Oryginalny wyścig!

***

Do warunków optymalnych dla szybkiego szurania trochę jednak zabrakło. Tor ma wiele ostrych zakrętów; dwa z nich to praktycznie zawrotki o 180°. W połączeniu ze śliską nawierzchnią – spowalniało nieco zawodników. A dociekliwi zanotowali nawet niewielki podbieg – jakieś dwa metry różnicy wzniesień. Zaznaczmy uczciwie, iż asfalt znakomitej jakości; zazdroszczę kierowcom jeżdżącym tutaj.

Pobiegliśmy mocno, choć deszcz troszkę przeszkadzał. Kontrolę tempa utrudniała konfiguracja tej niezwykłej trasy. Przy tylu ciasnych zakrętach GPS wariował. Agnieszce pokazał 250 metrów więcej! Przypominam o ateście… Wynik 21:36 pozwolił jej na szóste miejsce i podium w kategorii. Brawo. 🤚Mój rezultat to 18:11 i jedenasta lokata. Coś moje podwozie nie ma już świeżości.😀

Ciekawym byłoby pobiec tu na sucho i za dnia. Może za rok. Polecamy.



Łukasz Klaś

Fot. Rozbiegamy Dwór Mazowiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *