Perseidy.

Lubię nudę na urlopie, kiedy bez cienia wątpliwości nic się nie musi. Dodajmy miejsce akcji: bieszczadzki odludź, potęgujący wyborny nastrój. Bieganie, chodzenie po górach. I jagódka na torcie: deszcz meteorów na niebiosach, wśród ciszy połonin; to czyni nam już namiastkę raju. Na Perseusza, dla takich chwil warto nie dorastać.

Ten gość, to w ogóle ma pecha. Pomimo, że mamy go przed gałami znaczną część roku, słabo jest rozpoznawalny. Daleko mu do celebrytów nieboskłonu: Niedźwiedzic, Oriona, Bliźniąt. A jeszcze umieszczony jest pod… teściową. Tak, z góry pilnuje go Kasjopeja; zresztą całą familia gwiazdozbioruje wraz z Cefeuszem i Andromedą.

A co to ma wspólnego z bieganiem? Życzenia. Dzieci wiedzą – bo są mądre – że jasne smugi na niebie to spadające gwiazdy, które spełniają marzenia i zachcianki. Dorośli plotą głupstwa o meteorytach. Niemniej także chomikują w zapasie nie mniej życzeń niż maluchy. Z okazji perseidowej przeżywanej w Bieszczadach spytałem dwoje branżowców, czego chcą od gwiazdki z nieba.

– Żeby było więcej zawodów ultra, zwłaszcza w górach. I dla wszystkich.

– Żeby było mniej zawodów ultra, zwłaszcza w górach. I dla niewszystkich.

Wspaniale. Wyłuszczmy esencję racji obu stron, modląc się o dar obiektywizmu.

Więcej zawodów to zdrowsi, pogodniejsi i życzliwsi dla innych ludzie. Obcując z przyrodą, uczą się jej szanować. Bieganie rośnie. Amen.

Góry dla wszystkich? Fot. Bieg Rzeźnika

Mniej zawodów to oddech dla przyrody, szczególnie górskiej. Startują tylko pasjonaci, którzy umieją się zachować na szlakach. Bieganie zyskuje na jakości. Amen.

Góry puste, tylko dla wybranych?

Bądź tu ultrasie mądry. Włosy z głowy rwij. Zawsze będzie ktoś niezadowolony. Cóż zatem czynić?

Apeluję o odpowiedzialność. Organizatorów, biegaczy, władz. Zacznijmy od siebie: czy uczyniliśmy wszystko, aby ultras był syty i przyroda cała? Działania się ceni; jeden podbiesiony papierek wart więcej, niż przydługie internetowe wymądrzania! Niniejszego wpisu nie wyłączając. Od siebie wymagać, ale i innym patrzeć na ręce, konstruktywne wnioski podając. To ważne: nie obszczekiwać się, tylko na przyszłość udoskonalenia proponować. I nie bójmy się przyznać: dzięki, poprawię! Bo to żaden wstyd, przeciwnie: świadczy o klasie człeka.

Razem potrafimy zadbać o przyszłość, bez radykalizmów.

Z sympatią popatrzmy na sierpniowe niebo, podziwiając kolorowe smugi. A na ziemi czyńmy swoją powinność.

A wtedy życzenia się spełnią.

 

Łukasz Klaś

 

4 thoughts on “Perseidy.

  1. O żesz licho, przegapiłam Perseidy… Buuuuuuuuu 🙁

    Tekst super jak zawsze Lukasz, pozdrawiam Ciebie i Rodzinkę

    Bieganie jak wiesz pochwalam, a bieganie w górach jeszcze bardziej. Szacun

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *