Serce parkrunu. Zwycięstwo.

Zebraliśmy się jak zazwyczaj, w sobotni poranek przed dziewiątą, aby po spokojnej rozgrzewce wyruszyć na trasę. Kto truchtem, kto marszem z kijkami, kto szybciej biegiem – wspólnota pokonania naszej stałej piątki. pakrun! Niezwykłe, cotygodniowe zjawisko spotykane na całym świecie, jednoczące różnych ludzi w jedną, piękną ideę. Aktywnie zaczynamy weekend, radośnie przebierając nogami wśród wiosennych aur. Czego chcieć więcej?

Przybyli różni wiekiem i stażem, w jednym celu. Każdy ma swoje sposoby poruszania, lecz pokonanie całego dystansu nas jednoczy. Oprócz zawodników serdecznie witamy wolontariuszy, poświęcających swój czas dla nas, uczestników. Chwała! I podziękowania się im należą, a przy okazji przypomnienie – każdy może do owego zacnego grona przystąpić; mile będzie widziany.

Start i ruszamy. Pogoda panuje wspaniała, kwiecień łaskawie przychyla warunki do szurania i spaceru. Trasa została oznaczona znakomicie, umożliwiając spokojne przemieszczanie się z uśmiechem. Spotkamy się wszyscy na mecie.

Dla mnie nastaje powoli pora szybkiego biegania po mocnych, zimowych treningach. Nie ociągam się, walcząc ze słabością. Diadem czeka i nie pozwala na lenistwo. Trza przyć!

Dotarliśmy do finiszu wszyscy, szczęśliwi…

***

W wirtualnym wydarzeniu spotkaliśmy się na odległość, aby pokazać moc naszej grupy, liczącej tysiące ludzi w Polsce. Przetrwamy rozłąkę i spotkamy się znów. Udowodniliśmy to dziś.

Serce parkrunu mocno zabiło.

parkrun Virtual: check

x miejsce/xx:xx

status Diadem parkrun:73/60

***

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Serce parkrunu. Zwycięstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *