parkrun Lublin.

Lubię Budkę Suflera, a to ich rodzinne miasto. Słyszę te utwory… Już dwie wizyty w Lublinie mam.

Dziewiąta. parkrun czas zacząć.

Biegniemy po Ogrodzie Saskim, stanowiącym dumę i chlubę parków Lublina. Założony w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku przechodził liczne witalizacje i rewitalizacje, aby rozbłysnąć pełnią blasku urody w czasach posierpniowych. Dziś korzystamy z jego uroków odpoczywając, spacerując i: biegając. Nie mogli lublinianie kraśniejszego miejsca na parkrun wybrać… Winszujemy, gust ceniąc.

Fot. parkrun Lublin

Trasa prowadzi trzema okrążeniami, zatem niby tempo łatwiej wyregulować. Akurat: to tu, to tam niby subtelnie, ale nasuwa się; cień mniejszej lub większej góry i sny o dolinie. Podbiegi i zbiegi, proszę państwa, serwują. Dziękujemy ślicznie, lecz co się nasapaliśmy, to nasze. Stąd cały ten zgiełk. A przed startem Agnieszka mówiła: spokojnie dasz radę. Nie wierz nigdy kobiecie.

Krótki filmik z podbiegiem:

Gospodarze gościnnością grzeszą i bardzo miło czas spędziliśmy, szurając, gapiąc się na otoczenia estetyczność i ględząc w świetnym towarzystwie. Bal wszystkich świętych nieomal; szkoda, że tak szybko musieliśmy powiedzieć temu miastu do widzenia…

Fot. parkrun Lublin.
Fot. parkrun Lublin

Wrócimy. Choćby za ostatni grosz.🙂

***

parkrun Lublin: check ✅

1 miejsce/18:14

status Diadem parkrun: 54/49

***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “parkrun Lublin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *